Eksportowa Polska Bezgotówkowa

opublikowano: 16-04-2019, 22:00

Czesi chcą skopiować pomysł terminalizacji kraju, który w Polsce zwiększył liczbę POS-ów o jedną czwartą. Zainteresowani są Serbowie i Bułgarzy.

Jest szansa, że w tym tygodniu Stały Komitet Rady Ministrów zajmie się projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z rozwojem płatności elektronicznych. To już czwarte podejście do regulacji zaprojektowanej ponad dwa lata temu, niebudzącej specjalnych kontrowersji, gdyż w procesie konsultacji została pozbawiona pazura. W pierwszej wersji Ministerstwo Rozwoju (dzisiaj resort przedsiębiorczości i technologii) zamierzało nałożyć na przedsiębiorców przymus przyjmowania płatności kartowych. Wskutek sprzeciwu różnych środowisk stanęło na obowiązku akceptacji płatności elektronicznych, co rozmydla całą ideę wypierania gotówki z obrotu, gdyż pozwala na stosowanie prostych uników w celu omijania przepisów. Kategoria „płatności elektroniczne” jest bardzo pojemna i obejmuje również płatności przelewem. Wystarczy, że sklep poinformuje, że akceptuje przelewy bankowe i już zadośćuczyni regulacyjnym wymogom.

Pomimo łagodniejszych założeń projekt długo nie mógł się przebić na stały komitet. W lutym pisaliśmy w „Pulsie Biznesu”, że trafił do zamrażarki, gdyż mimo wszystko został uznany za potencjalnie ryzykowny z punktu widzenia zbliżających się wyborów. Od tamtego czasu percepcja projektu zmieniła się w związku z piątką Kaczyńskiego/Morawieckiego i potrzebami budżetowymi na sfinansowanie obietnic. — System podatkowy został uszczelniony od strony oszustw podatkowych, przyszedł czas na szukanie wpływów tam, gdzie dochodzi do omijania systemu podatkowego — mówi anonimowo przedstawiciel resortu finansów.

23 terminale na 1000 Polaków

Być może ustawa o obrocie bezgotówkowym okaże się przydatnym narzędziem do ograniczania szarej strefy i zwiększania wpływów do państwowej kasy. Natomiast nie spełni już swojej pierwotnej roli, jaką miało być wsparcie programu rozwoju gospodarki bezgotówkowej w Polsce. I nie musi, gdyż zadanie to z powodzeniem realizuje Fundacja Obrotu Bezgotówkowego, operator programu Polska Bezgotówkowa, w ramach którego przedsiębiorcy otrzymują darmowe terminale i bezpłatną obsługę przez określony czas. Program wystartował przed rokiem jako wspólna inicjatywa uczestników rynku: firm kartowych, banków i agentów rozliczeniowych, którzy z własnych pieniędzy stworzyli fundusz na sfinansowanie darmowych terminali. Ojcem chrzestnym przedsięwzięcia był resort rozwoju. Ojcem chrzestnym także w znaczeniu, jakie znamy z trylogii Francisa Forda Coppoli, gdyż rozmowy o powołaniu fundacji miewały twardy charakter i przebiegały czasem w trudnej atmosferze. Po roku funkcjonowania programu do przedsiębiorców trafiło 150 tys. terminali — to jedna czwarta działających na rynku urządzeń.

— Do końca roku ich liczba wzrośnie do 250 tys. — mówi Paweł Widawski, wiceprezes Fundacji Obrotu Bezgotówkowego.

Jak twierdzi, nie widać symptomów nasycenia rynku — agenci rozliczeniowi, którzy zajmują się instalacją POSów, wciąż znajdują nowych odbiorców. Być może wynika to z tego, że dostają sprzęt za darmo, jednak z drugiej strony, dane fundacji pokazują, że 75 proc. terminali jest używane, co sugeruje duże zainteresowanie przedsiębiorców nowym narzędziem płatniczym. Na jedno urządzenie przypadają 63 transakcje miesięcznie, co jest liczbą znacznie wyższą od średniej na rynku, która według NBP wynosi 30,3 (dane za III kwartał 2018 r.). Mniejsza jest natomiast wartość jednej płatności w darowanym przez fundację terminalu: 52 zł wobec 63 zł. Paweł Widawski mówi, że według badań regularnie prowadzonych przez fundację aż 95 proc. firm, które skorzystały z oferty Polski Bezgotówkowej gotowe jest polecić instalację urządzenia znajomemu. Jeśli program będzie rozwijał się w takim tempie, to być może już w tym roku dobijemy do średniej unijnej pod względem liczby POS-ów na tysiąc mieszkańców, która wynosi 23. W momencie startu akcji na tysiąc osób przypadało 16 urządzeń, obecnie — już 20.

Czechy bezgotówkow

Wszyscy uczestnicy programu przyznają, że koalicja na rzecz wsparcia terminalizacji kraju to duży sukces wszystkich uczestników. Na tyle duży, że głośno zrobiło się o nim w całym regionie.

— Inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej zauważają polski sukces. Od przedstawicieli rządów kilku z nich otrzymujemy sygnały świadczące o zainteresowaniu naszym programem i jego efektami. Wspólnie z Fundacją Polska Bezgotówkowa dzielimy się z nimi naszymi doświadczeniami — mówi Bartosz Ciołkowski, dyrektor generalny polskiego oddziału Mastercard Europe, jeden z architektów programu.

Przedstawiciele fundacji byli w Czechach i Serbii, gdzie opowiadali, jak program działa w Polsce. Praga postanowiła skopiować u siebie polskie rozwiązanie i jest już mocno zaawansowana w pracach nad własną wersją fundacji. Przedstawiciele administracji podpisali już list intencyjny z przedstawicielami rynku. Serbia jest po pierwszych rozmowach z emisariuszami w Polsce. Zainteresowanie programem zgłosiła też Bułgaria. Przedstawiciele firm kartowych twierdzą, że program Polska Bezgotówkowa jest ewenementem w skali Europy, a nasz rynek przyciąga uwagę zagranicy ze względu na niezwykle dynamiczny wzrost liczby i wartości płatności bezgotówkowych. I tak, porównując III kwartał 2018 r. do analogicznego okresu 2017 r., liczba transakcji była większa o 22 proc. a w stosunku do 2016 r. wzrost wyniósł 50 proc. Wartościowo rynek rósł, odpowiednio, o 20 proc. i 43 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy