Na godz. 11 w czwartek zaplanowana była aukcja komornicza, na której miało być licytowane 4,6 mln akcji stanowiących ponad 41 proc. w kapitale zakładowym Mighty Koi, czyli spółki, która dwa lata temu zapowiedziała dwie duże gry — „Thorgala” i „Nocnego Wędrowca”.
Licytacja zatrzymana w ostatniej chwili
Licytacja miała się odbyć w kancelarii komorniczej na warszawskim Mokotowie. Byli chętni ich zakupem, tzw. rękojmię wpłaciło według informacji PB kilka osób. Do licytacji jednak nie doszło. Na godzinę przed jej rozpoczęciem wierzyciel wniósł o jej zawieszenie. Powodu decyzji nie podano.
Akcje, które miały być licytowane, należą do prezesa spółki Marcina Grzegórskiego. Zostały zajęte przez komornika w lutym 2025 r. na wniosek Pawła Nowaka, którego reprezentuje radca prawny Łukasz Rdzeń. Wartość wierzytelności głównej to 1,3 mln zł. Pełnomocnik wierzyciela nie odpowiedział na pytania PB o powody zawieszenia licytacji w ostatnich chwili, szczególnie że taka sytuacja wystąpiła już po raz drugi. Pierwsza licytacja miała się odbyć w końcówce marca.
Zabawa w kotka i myszkę
Okazuje się, że wierzyciel może wznawiać i zawieszać licytację dowolną liczbę razy.
— W praktyce to wierzyciel pozostaje dysponentem postępowania egzekucyjnego, a komornik działa w granicach jego wniosku oraz obowiązujących przepisów prawa. Oznacza to, że komornik wszczyna egzekucję na wniosek wierzyciela i prowadzi ją przy wykorzystaniu wskazanych przez wierzyciela sposobów egzekucji z możliwością podejmowania również ustawowych czynności zmierzających do ustalenia majątku dłużnika. Wierzyciel może także w każdej chwili wystąpić z wnioskiem o zawieszenie postępowania egzekucyjnego albo o zniesienie wyznaczonego terminu licytacji. Takie wnioski mogą być składane wielokrotnie — mówi Przemysław Małecki, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej.
Takie sytuacje najczęściej zdarzają się wtedy, gdy wierzyciel i dłużnik prowadzą rozmowy dotyczące dobrowolnej spłaty zadłużenia lub próbują wypracować porozumienie.
— Jeżeli jednak wierzyciel przez okres co najmniej sześciu miesięcy nie podejmuje czynności niezbędnych do dalszego prowadzenia postępowania, egzekucja może zostać umorzona, a kosztami postępowania zostać obciążony wierzyciel — mówi Przemysław Małecki.
Deficyt informacji
Cena wywoławcza pakietu akcji na czwartkową licytację była ustalona na 9,3 tys. zł. To trzy czwarte tzw. ceny oszacowania, czyli wyceny ustalonej przez biegłego na 12,4 tys. zł. Tak niska wycena mogła dziwić, szczególnie że spółka w ostatnich latach pozyskała kilkanaście milionów złotych dotacji m.in. z PARP.
Z wyceną udało nam się zapoznać. Głównymi źródłami danych biegłego do jej sporządzenia były ostatnie złożone przez spółkę sprawozdania finansowe za lata 2022-23. Biegły prosił zarząd o sprawozdanie za 2024 r., ale go nie otrzymał. Do wyceny posłużył się metodą aktywów netto. Stwierdził brak podstaw do zastosowania którejś z metod dochodowych.
Bez informacji o finansach wycena może być problematyczna. Tym bardziej że nie ma też informacji o zadłużeniu czy aktywach. Jeśli chodzi o te ostatnie, to ostatnio PB pisał o tym, że już ponad rok temu spółka utraciła licencję na wykorzystanie postaci „Thorgala”, co de facto przesądza o losach gry.
Informacji o tym, co się dzieje w Migty Koi, domagają się też akcjonariusze. Żeby zasięgnąć informacji, doprowadzili do zwołania NWZ, które odbyło się w środę, 20 maja. Walne było burzliwe, ale z nieoficjalnych informacji PB wynika, że zbyt wiele się nie dowiedzieli. Walne dokonało m.in. zmian w radzie nadzorczej, do której weszła Karolina Majdzińska, jedna z głównych akcjonariuszek i była szefowa spółki.
