"Thorgal" roztrzaskał się o skały. Mighty Koi wypadło z gry

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2026-05-20 06:30

To już pewne – Mighty Koi nie stworzy zapowiedzianej dwa lata temu gry „Thorgal”. Firma zarządzająca prawami do jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii komiksu wycofała się ze współpracy z polskim deweloperem. Jego akcje na dniach będą licytowane na aukcji komorniczej. Wiemy dlaczego wycena jest szokująco niska.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- Kiedy i w jakich okolicznościach Mighty Koi utracił prawa do Thorgala i skąd o tym wiemy

- Jak prezes spółki komentował zniknięcie karty gry ze Steam

- Na czyj wniosek i z jakiego tytułu komornik zajął udziały w Mroya Studio

- Kim jest wierzyciel, który doprowadził do licytacji komorniczej akcji Mighty Koi

- Skąd się wzięła szokująco niska wycena Mighty Koi wykonana przez biegłego

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ogromny entuzjazm towarzyszył prezentacji trailerów gier „Thorgal“ - na podstawie komiksów belgijskiego scenarzysty Jeana Van Hamme'a i polskiego rysownika Grzegorza Rosińskiego, i „Nocny Wędrowiec”- na podstawie sagi Jarosława Grzędowicza „Pan Lodowego Ogrodu”, gdy ukazały się na początku 2024 r. Zapowiedź tak dużych produkcji osadzonych w znanych światach została przyjęta bardzo dobrze, ale niedługo potem pojawiły się pytania o finansowanie i o doświadczenie dewelopera, czyli firmy Mighty Koi (MK). Z czasem pytań było więcej niż odpowiedzi, a medialne doniesienia o zaleganiu z wypłatami dla pracowników MK miały prawo niepokoić graczy czekających na premierę.

"Thorgal" zniknął z internetu

Po ponad dwóch latach od publikacji zwiastunów nie wiadomo jaka jest sytuacja. Ze Steamu, platformy, która jest internetową mekką graczy, w styczniu zniknęła strona „Thorgala”, a trailer gry na stornie Mighty Koi się nie wyświetla. W youtube'owym okienku można przeczytać, że "film jest niedostępny w powodu roszczenia dotyczącego praw autorskich zgłoszonych przez Le Lombard". To rodzi naturalne pytanie, czy polska spółka nadal ma prawa do Thorgala?

W lutym Marcin Grzegórski, prezes MK informował nas, że „spółka nadal posiada wyłączne prawa na tworzenie gier komputerowych w świecie Thorgala”, a zniknięcie karty gry na Steamie tłumaczył „dość mocnymi zmianami w grze”. Zapowiedział, że niebawem zostanie stworzona nowa strona.

Wspomniany Le Lombard to belgijskie wydawnictwo komiksowe, które posiada prawa do Thorgala. Wchodzi w skład grupy Média-Participations. Zarządzaniem prawami i licencjami zajmuje się w niej spółka Mediatoon Licencensing. Przedstawiciele Le Lombard i Mediatoonu nie udzielili nam odpowiedzi na pytanie czy Mighty Koi ma nadal prawa do wykorzystania kultowej postaci w swojej produkcji.

Ponad rok bez licencji na Thorgala

Pytanie do Mediatoonu skierował też Piotr Rosiński, akcjonariusz Mighty Koi, a prywatnie syn Grzegorza Rosińskiego, współtwórcy Thorgala. Z odpowiedzi udzielonej przez Jérôme Leclercqa, prezesa Mediatoonu Licensing, wynika, że już ponad rok temu wypowiedziano Mighty Koi umowę licencyjną.

Jako, że w odpowiedzi zaznaczono, iż nie zawiera ona informacji poufnych, Piotr Rosiński zdecydował się nam ją udostępnić. „(...) napotkaliśmy poważne problemy z firmą Mighty Koi, co skłoniło nas do przedterminowego rozwiązania umowy licencyjnej w kwietniu 2025 r. w celu ochrony naszych praw własności intelektualnej. Rok później, pomimo naszych formalnych wezwań (kopie w załączniku), firma ta nadal wykorzystuje nazwę i wizerunek Thorgala - w szczególności na swojej stronie internetowej i w mediach społecznościowych - powodując tym samym niejasności co do własności praw do gry wideo” - czytamy w korespondencji.

Szef Mediatoonu napisał też, że w celu zakończenia naruszeń, wysłano zawiadomienia do platform internetowych, informując je o naruszeniu praw autorskich przez Mighty Koi.

„Do tej pory udało nam się doprowadzić do usunięcia zwiastuna ich gry wideo z serwisu YouTube. Nasze pozostałe wnioski pozostają w toku, ale kontynuujemy nasze wysiłki, aby zapewnić poszanowanie naszych praw” – napisał Jérôme Leclercq.

Marcin Grzegórski nie odpowiedział na nasza prośbę o odniesienie się do kwestii utraty praw wiosną 2025 r.

Na stronie polskiej spółki nie jest obecnie dostępny także zwiastun drugiej zapowiedzianej gry „Nocny Wędrowiec”. Powodu takiego stanu rzeczy jednak nie podano.

Większościowy pakiet za 17 tys. zł długu

Nie jest tajemnicą, że Mighty Koi ma też inne problemy poza utratą praw do Thorgala. Niedawno komornik zajął wszystkie udziały spółki w warszawskim Mroya Studio. Chodzi o zaspokojenie roszczeń byłego pracownika spółki. Tytuł wykonawczy do zajęcia udziałów sąd wystawił w maju ubiegłego roku. O jaką kwotę chodzi? Wierzytelność główna to 17 tys. zł, a koszty postępowania powiększyły dług do 24 tys. zł. Prawdopodobne jest, że udziały w Mroya Studio trafią na aukcję komorniczą.

W czwartek ma się odbyć aukcja komornicza, na której będą licytowane akcje Migty Koi należące do prezesa Marcina Grzegórskiego. W tym przypadku wierzycielem jest pożyczkodawca, który jednocześnie (przez podmiot powiązany) jest akcjonariuszem MK. W tym przypadku wartość wierzytelności głównej przed rokiem wynosiła 1,3 mln zł.

Na aukcji będzie do kupienia 4,6 mln akcji stanowiących ponad 41 proc. w kapitale zakładowym. Cena wywoławcza tego pakietu została ustalona na... 9,3 tys. zł. To trzy czwarte tzw. ceny oszacowania, czyli wyceny ustalonej przez biegłego na 12,4 tys. zł. Skąd się wzięła tak niska kwota? Przypomnijmy, że w ostatnich latach spółka otrzymała kilkanaście milionów złotych pomocy publicznej, w tym dotacji z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, czy Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Do tego 8,8 mln zł od akcjonariuszy na początku 2025 r. w ramach emisji akcji serii B.

Tajniki kuriozalnej wyceny

Udało nam się zapoznać z wyceną sporządzoną przez biegłego sądowego na potrzeby licytacji komorniczej. Jak się okazuje, głównymi źródłami danych do jej sporządzenia były ostatnie złożone przez spółkę sprawozdania finansowe za lata 2023 i 2022. Biegły prosił zarząd o sprawozdanie za 2024 r., ale go nie otrzymał. Do wyceny posłużył się metodą aktywów netto. Stwierdził brak podstaw do zastosowania którejś z metod dochodowych.

Nie tylko biegły ma problem z dostępem do danych o spółce. Tak jak pisaliśmy, z wnioskiem o takie informacje wystąpili akcjonariusze, a sąd wszczął postępowanie przymuszające w związku z niezłożeniem sprawozdania za 2024 r.