Sąd i akcjonariusze żądają informacji od producenta „Thorgala”

Grzegorz SuteniecGrzegorz Suteniec
opublikowano: 2026-05-15 11:51

Lubelski sąd zdecydował o wszczęciu wobec Mighty Koi postępowania przymuszającego w związku z niezłożeniem przez spółkę zaległego sprawozdania finansowego. Informacji o działalności firmy domagają się też jej mniejszościowi akcjonariusze, m.in. wspierany przez znaną kancelarię syn współtwórcy „Thorgala".

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Mighty Koi to spółka, która na początku 2024 r. zapowiedziała prace nad dwiema ambitnymi grami osadzonymi w znanych światach: „Thorgal” i „Nocny Wędrowiec”. Budżet gier był wówczas szacowany na 40 mln USD. Komunikacja w sprawie gier jednak zamarła, a niemal połowa akcji spółki ma być licytowana niebawem przez komornika za cenę wywoławczą 9,3 tys. zł.

Sąd upomina się o sprawozdanie za 2024 r.

Spółka, która zapowiedziała dwie duże gry, na razie ma kłopoty m.in. z dochowaniem urzędowych formalności. Do tej pory nie złożyła wymaganych dokumentów za 2024 r., o które postanowił upomnieć się lubelski sąd rejestrowy. W połowie kwietnia zdecydował o wszczęciu wobec spółki postępowania przymuszającego w związku z niezłożeniem sprawozdania.

Postanowił wezwać zarząd Mighty Koi do złożenia sprawozdania z działalności oraz sprawozdania finansowego wraz z uchwałą zatwierdzającą oraz opinią biegłego rewidenta za 2024 rok w terminie siedmiu dni od dnia doręczenia odpisu postanowienia pod rygorem nałożenia na każdego członka zarządu spółki grzywny w wysokości do 15 tys. zł.

W dokumentach, które wpłynęły niedawno do sądu rejestrowego, można odnaleźć też złożone przez akcjonariuszy. Wśród wnioskodawców widnieje Piotr Rosiński (ma niecałe 5 proc. akcji), czyli syn Grzegorza Rosińskiego, współtwórcy „Thorgala", oraz Spiritus Movens Fundacja Rodzinna, której fundatorem jest Janusz Dudziński, współzałożyciel Autopay. Ich treść obecnie nie jest publicznie dostępna, dlatego zapytaliśmy u źródła.

Akcjonariusze chcą informacji

Piotr Rosiński poinformował, że postanowił skorzystać ze swoich ustawowych uprawnień i skierował do zarządu szereg pytań dotyczących działalności spółki.

- Od wielu miesięcy nie otrzymuję jasnych odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące sytuacji spółki, jej finansów oraz projektów, które były przedstawiane akcjonariuszom jako kluczowe dla jej wartości. Jako akcjonariusz mam prawo wiedzieć, w jakiej kondycji znajduje się spółka, kto faktycznie sprawuje nad nią nadzór, jakie decyzje zostały podjęte i czy zarząd działa w sposób transparentny oraz zgodny z interesem spółki i wszystkich akcjonariuszy – mówi akcjonariusz Mighty Koi.

Zwrócił jednocześnie uwagę, że od ponad roku w spółce nie ma właściwie obsadzonej rady nadzorczej (w marcu 2025 r. zmarł jeden z członków rady, wiec obecnie jest ich dwóch, a statut przewiduje minimum trzech), do dzisiaj nie odbyło się zwyczajne walne zgromadzenie za 2024 r., zaś akcjonariusze nadal nie otrzymali sprawozdań za 2024 i 2025 r.

Pytania zostały złożone do zarządu i jednocześnie wysłane do KRS-u. W działaniach wobec Mighty Koi Piotra Rosińskiego wspierają prawnicy z międzynarodowej kancelarii Taylor Wessing wyspecjalizowanej m.in. w prawie korporacyjnym. Do czasu publikacji prezes Mighty Koi nie odpowiedział na nasze pytania w sprawie zaległych sprawozdań finansowych.