Elektrim bez pieniędzy

Marcin Goralewski
opublikowano: 16-10-2006, 04:00

Spory sądowe doprowadziły do sytuacji, w której Elektrim nie może spłacić obligatariuszy, a Deutsche Telekom nie może zapłacić mu za PTC.

Podczas ostatniej rozprawy upadłościowej przedstawiciele Elektrimu prosili o tygodniową przerwę. Argumentowali, że spółka ma możliwość spłaty wierzycieli. W takiej sytuacji merytoryczne rozpatrzenie wniosku o upadłość nie miałoby sensu.

„Deutsche Telekom zapłacił kwotę ponad 600 mln EUR, która z pewnością obejmuje aktualną wartość księgową udziałów w Polskiej Telefonii Cyfrowej” — informował chwilę później Deutsche Telekom (DT).

To kluczowe zdanie w ostatnim komunikacie niemieckiej spółki, dotyczącym zrealizowania opcji call i przejęcia 48 proc. udziałów operatora komórkowego od Elektrimu. Niemcy płacą Elektrimowi, a Elektrim spłaca ponad 500 mln EUR długu obligatariuszy? Niestety, nie.

Błędne koło

Warszawska spółka od kilku lat zaplątana jest w kilkadziesiąt postępowań przed sądami, nie tylko polskimi. To sprawia, że sytuacja prawna jest bardzo skomplikowana. Kilka miesięcy temu wierzyciele uzyskali nakaz natychmiastowej wymagalności zobowiązań. Poszli do komornika, a ten rozpoczął egzekucję. Elektrim odpowiedział wnioskiem o wstrzymanie jego działań i sąd przystał na takie rozwiązanie. Wierzyciele, składając wniosek o upadłość, mają bowiem zostać zaspokojeni przez syndyka.

Sądowi nie spodobało się więc, że jednocześnie chcą oni skorzystać z prawa przysługujących im zastawów. Istnieje również zakaz dysponowania przez Elektrim swoim majątkiem, wydany przez sąd na wniosek Elektrimu Telekomunikacji (ET). Spółka jest więc w bardzo trudnej sytuacji.

— Zgodnie z decyzją sądu upadłościowego, Elektrim nie może spłacić wierzycieli — mówi Ewa Bojar, rzecznik prasowy Elektrimu.

Pat. Rozwiązanie? Spółka mogłaby złożyć wniosek o cofnięcie decyzji o wstrzymaniu egzekucji. Według naszych informacji, tego jednak nie zrobi. Wierzyciele mogliby wycofać wniosek o upadłość. Ci ostatni oczywiście nie są zainteresowani takim rozwiązaniem. Tym bardziej że wniosek o upadłość złożył też Elektrim Telekomunikacja. Znów pat.

Zawieszony przelew

Spłata wierzycieli ma jednak w tej sytuacji znaczenie drugoplanowe. Elektrim nie ma bowiem pieniędzy na realizację opcji call. Nie ma i szybko nie będzie ich miał.

— Nie otrzymaliśmy płatności, o której informował DT — przyznaje Ewa Bojar.

Gdzie są pieniądze? W warszawskim sądzie rejonowym. Według naszych informacji, Deutsche Telekom skorzystał z możliwości złożenia depozytu sądowego. Cóż to takiego? Jeżeli wykonanie zobowiązania ciążącego na dłużniku, w tym przypadku DT, jest niemożliwe i jeśli nie ponosi on za to odpowiedzialności, to pieniądze można złożyć w sądzie, w depozycie.

Co ważne, złożenie depozytu ma takie same skutki jak spełnienie świadczenia. Na tym DT zależy najbardziej. Zgodnie z wyrokiem trybunału arbitrażowego, Niemcy przejmą PTC, jeśli zapłacą za opcję. Zapłacili? Po rynku krążą wykluczające się informacje na temat skuteczności złożenia depozytu. Sąd, z którym nie udało nam się porozmawiać, musi bowiem wyrazić zgodę na takie rozwiązanie. Gdzie więc są teraz pieniądze?

— Pieniądze zostały złożone w sądzie i Elektrim jest tego świadomy. W sytuacji kiedy wiele stron zgłasza roszczenia do tych pieniędzy, jest to rozwiązanie umożliwiające płatność za opcję i w pełni zgodne z prawem. Działamy na podstawie wyroku wiedeńskiego trybunału — mówi Andreas Leigers, rzecznik DT.

Co zrobi sąd?

Za dwa tygodnie dojdzie do kolejnej rozprawy upadłościowej Elektrimu. Sąd zgodził się na przerwę, bo chciał dać czas stronom na zapoznanie się z dokumentami przedstawionymi przez Elektrim Telekomunikację, kontrolowaną przez Vivendi spółkę, która rości sobie prawa do 48 proc. udziałów PTC.

29 sierpnia Vivendi złożyło wniosek o zabezpieczenie powództwa (domaga się ponad 8 mld zł odszkodowania, choć ta wierzytelność nie jest ani wymagalna, ani bezsporna). 7 września sąd odrzucił wniosek. Kilka dni później prawnicy złożyli jednak podobny wniosek i... inny sędzia wydał decyzję po myśli Francuzów. To właśnie ta decyzja była podstawą odroczenia sprawy upadłościowej Elektrimu. Ponadto bardzo komplikuje sytuację spółki, zakazując jej zarządowi niemal wszystkiego.

Mamy jednak postanowienie sądu z 6 października, w którym wykonanie decyzji zostało wstrzymane. Jak w takiej sytuacji zachowa się sąd upadłościowy? Podczas ostatniego posiedzenia nie zgodził się na przerwę, w której trakcie Elektrim miał spłacić wierzycieli. Chcieli tego i spółka, i obligatariusze. Przerwę ogłoszono tylko po to, by strony zapoznały się z wnioskiem ET. Co teraz zrobi sąd?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu