Medyczna spółka przymierza się do wejścia na rynek czeski i niemiecki. Może jeszcze w tym roku.
EMC Instytut Medyczny po budowie szpitala w podwarszawskim Piasecznie, która pochłonęła ponad 25 mln zł, nie chce spocząć na laurach. Zaczął dwie kolejne inwestycje — rozbudowę szpitala geriatrycznego w Katowicach oraz modernizację szpitala w Kowarach. Na każdą planuje wydać około 18 mln zł. To jednak nie wszystko, ponieważ spółka chce się rozwijać także dzięki przejęciom.
— Na celowniku mamy już kilka placówek, które byłyby uzupełnieniem dla naszych szpitali. Są to przychodnie warszawskie i dolnośląskie. Układ szpitala i otaczających go przychodni jest najlepszym rozwiązaniem dla pacjentów — przekonuje Piotr Gerber, prezes EMC Instytutu Medycznego.
Wrocławska spółka nie chce zresztą ograniczać się tyko do Polski. Ma jedną przychodnię w Irlandii. Powstała z myślą o Polakach na emigracji, ale obecnie leczy także innych mieszkańców Zielonej Wyspy.
— Podpisaliśmy umowy z irlandzkim odpowiednikiem Narodowego Funduszu Zdrowia. Jednak, na razie, z powodu trudnej sytuacji w tamtejszej gospodarce nie planujemy rozwijać tam działalności —informuje Piotr Gerber.
Zagranica jest naturalnym kierunkiem rozwoju, bo po wejściu w życiu dyrektyw unijnych w sprawie transgranicznego przepływu świadczeń zdrowotnych, rynek się otworzy. Skoro więc nie w Irlandii to gdzie?
— Szukamy rynków, gdzie marże są wyższe niż w Polsce. Obecnie przyglądamy się rynkowi niemieckiemu i czeskiemu. Prowadzone są już rozmowy w sprawie przejęcia niemieckiego szpitala i mam nadzieję, że za Odrą pojawimy się jeszcze w tym roku — informuje Piotr Gerber.
Już teraz szpitale EMC świadczą usługi dla naszych zachodnich sąsiadów. Na razie w Polsce, ale Piotr Gerber ma nadzieję, że umowa podpisana z niemiecką kasą chorych będzie początkiem udanej współpracy. Konkurenci stawiają na inne rynki. Według Romana Walasińskiego, prezesa Swissmedu kierunkami wartymi rozważenia są Czechy, Węgry i Rumunia, ponieważ są to rynki rozwijające się, i to z dużą dynamiką. Natomiast Niemcy i Francja należą do rynków dojrzałych, a na takich jest o wiele trudniej zaistnieć.