Emisja pozwoli wejść w energetykę

Anna Bytniewska
opublikowano: 2005-03-23 00:00

Nowe logo i być może nazwa mają polepszyć wizerunek spółki w oczach inwestorów. Czy wyłożą pieniądze na inwestycje w energetykę?

Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwa (PGNiG) ma od wczoraj nowe logo. W drugiej połowie 2005 r., jeżeli wyrażą na to zgodę właściciele spółki, zmieni się też jej nazwa. Nowy znak ma poprawić zewnętrzny wizerunek firmy w oczach przyszłych akcjonariuszy. W ich gronie — zgodnie z planami spółki — mają znaleźć się też jej klienci. Gazowy potentat chce bowiem w czerwcu wejść na parkiet — w stylu PKO BP.

Nowe terytoria

Nowe logo ma kojarzyć się z ciepłem i energią. Dążenie do takiego efektu to nie przypadek. PGNiG chce w przyszłości stać się spółką multienergetyczną.

— Te plany uwzględniliśmy już w treści prospektu emisyjnego. Zamierzamy przez nasze spółki dystrybucyjne zająć się sprzedażą produkowanej w skojarzeniu energii elektrycznej i ciepła. Na początek zakładamy zdobycie 1-2 proc. tego rynku. Na inwestycje w taką działalność przeznaczymy część środków uzyskanych z publicznej emisji — mówi Marek Kossowski, prezes PGNiG.

Jaką część — tego nie sprecyzował. Rozwój projektu będzie bowiem uzależniony od jego efektywności. I zapewne od tego, czy spółce uda się wejść na giełdę w wyznaczonym terminie. A po piętach depcze jej Grupa Lotos.

Rokowania są dobre

To, która ze spółek trafi w czerwcu na parkiet, zależy od decyzji Jacka Sochy, ministra skarbu. 30 marca walne PGNiG ma podjąć decyzję w tej sprawie. Spółka chce złożyć prospekt w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG) 31 marca.

— Przygotowujemy się do debiutu w czerwcu — tak jak zakłada to strategia rządowa. Nie mam sygnałów od przedstawicieli rządu, żeby zapisy strategii miały się zmienić — twierdzi Marek Kossowski.

Można przypuszczać, że zgoda walnego PGNiG będzie uzależniona od uchwały walnego obligatariuszy spółki, dotyczącej umorzenia obligacji. Decyzja ma zapaść 29 marca. Rokowania są jednak pomyślne.

— Ponad 80 proc. obligatariuszy, jeżeli chodzi o kworum, i 95,7 proc., jeśli chodzi o wartość reprezentowanych obligacji, jest za ich przedterminowym wykupem przez PGNiG. Dzisiaj dowiemy się, czy obligatariusze ostatecznie podtrzymają swoje deklaracje — mówi Marek Kossowski.

W finansowym gąszczu

Wykup obligacji przez PGNiG usprawni proces restrukturyzacji spółki, polegający na przekazaniu na rzecz skarbu państwa PGNiG Przesył, operatora systemu przesyłu gazu. Transakcja jest warunkiem dopuszczenia spółki na giełdę. Tymczasem, aby spółka mogła wykupić obligacje warte 679 mln EUR, musi uruchomić 600 mln EUR kredytu, który udzieliło jej konsorcjum 12 banków. Gwarancji pod to zobowiązanie mają udzielić spółki dystrybucyjne należące do PGNiG. Restrukturyzacja wymaga też zgody pozostałych wierzycieli. Tymczasem niektóre z ponad 30 banków wierzycieli — część z nich to obligatariusze — stawiają warunki. Chcą zapoznać się z umowami leasingową, przesyłową i inwestycyjną, jakie mają podpisać PGNiG i PGNiG Przesył. Szkopuł w tym, że majątek, który ma leasingować operator, zostanie wyceniony pod koniec marca. Jego wartość szacuje się na 5,9-8,0 mld zł. Nieznana jest więc wysokość rat leasingowych, jakie ma płacić PGNiG Przesył. Nie wiadomo też, jak banki zareagują na fakt, że państwowy już PGNiG Przesył będzie otrzymywał od PGNiG 200-300 mln zł rocznie na inwestycje, a operator będzie je wydawał zgodnie z własnym uznaniem.