Energetyka wiatrowa może wyjść z zapaści

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2003-04-24 00:00

Unijna dyrektywa 2001/ 77/EC zakazuje dyskryminacji producentów energii odnawialnej. W związku z tym Ministerstwo Gospodarki (MG) wydało w 2000 r. rozporządzenie, według którego coraz większy wolumen energii kupowanej przez każdy polski zakład energetyczny (ZE) lub inne spółki, powinien pochodzić ze źródeł ekologicznych —w tym roku jest to 2,65 proc. Niestety, jak dotąd, rozporządzenie to pozostaje martwe.

Mimo ustawowego obowiązku zakupu prądu ze źródeł odnawialnych, niewiele ZE podpisuje umowy z producentami energii wiatrowej, która ich zdaniem jest zbyt droga. Ponadto Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) w 2002 r. wydały wewnętrzny regulamin wprowadzający nowe zasady rozliczania zakupu i sprzedaży energii na Rynku Bilansującym. Zgodnie z nim, producenci energii wiatrowej muszą planować z 48- -godzinnym wyprzedzeniem, ile wytworzą prądu, a to jest praktycznie niewykonalne.

Te ograniczenia sprawiły, że większość inwestorów, którzy stworzyli w Polsce tzw. parki wiatrowe, w ubiegłym roku wycofała się z naszego rynku.

Sytuacja producentów ekologicznej energii ma się wkrótce zmienić.

— Resort gospodarki tworzy ustawę o wspieraniu energetyki odnawialnej — wyjaśnia Andrzej Kaźmirowski, prezes firmy Cannon Polska.

PSE zleciły wykonanie analizy całego systemu przesyłowego energii w Polsce. Wyniki badań pokazały, że bez żadnych inwestycji do sieci można wprowadzić około 5 tys. MW prądu z elektrowni wiatrowych.

— PSE rozważają możliwość zwolnienia producentów z obowiązkudokładnego prognozowania produkcji energii — dodaje Andrzej Kaźmirowski.

Doprecyzowany zostanie także system kar za niewypełnienie obowiązku zakupu prądu ze źródeł niekonwencjonalnych.

— 1 lipca 2003 r. wejdzie w życie nowe rozporządzenie MG. Zastąpi ono istniejące przepisy, które uniemożliwiały dostawcom energii wiatrowej zawieranie kontraktów z ZE — twierdzi Andrzej Kaźmirowski.

Kolejną, ważną inicjatywą MGPiPS jest przygotowywany projekt ustawy o wspieraniu energetyki odnawialnej.

— Ekoenergia jest znacznie droższa. Projekt ma wyrównać szanse dostawców ekologicznej energii pod względem cen — opowiada Andrzej Kaźmirowski.