Fed będzie ciąć stopy

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 11-12-2007, 00:00

Amerykańskibank centralny nie zechce odciąć gospodarki od kredytu

W komunikacie z ostatniego posiedzenia amerykańskiego banku centralnego (Fed) znalazły się słowa o równowadze ryzyka kredytowego i inflacyjnego. Nie minął miesiąc, a w wypowiedziach członków jego zarządu problem inflacji przestał istnieć, natomiast wiele troski poświęcano sytuacji na rynku kredytowym. Istotnie, kilka banków musiało zaksięgować warte blisko 80 mld USD odpisy tytułem strat z portfela obligacji hipotecznych. Rynek obligacji komercyjnych przeżywa kryzys. Inwestorzy wybierają papiery skarbowe. Wyszły także na jaw problemy wartych 300 mld USD funduszy typu SIV, inwestujących w papiery dłużne niskiej jakości. Część funduszy utraciła płynność. Ceny nieruchomości nadal spadają, a kredyty hipoteczne szacowane na 900 mld USD czeka w przyszłym roku przejście na wyższe oprocentowanie.

Większość tych problemów była jednak dobrze znana członkom Fed pod koniec października. Od tamtej pory nie nastąpiło żadne spektakularne bankructwo w sektorze finansowym, a kłopoty z płynnością na rynku międzybankowym ustąpiły. Indeksy giełdowe znajdują się kilka procent poniżej historycznych szczytów. Wkrótce wejdzie w życie rządowy plan zamrożenia na 5 lat oprocentowania zagrożonych kredytów hipotecznych. Po ostrej korekcie zaczął się powoli odradzać popyt na akcje firm finansowych. Dlaczego więc z Fed dobiegają wciąż ostrzegawcze tony, a dziś ma nastąpić kolejna redukcja stóp co najmniej o 25 pkt?

Płynność rynku międzybankowego nie jest obecnie zasadniczym celem działań Fed. Stoi przed nim trudniejsze zadanie — obniżenie postrzeganego ryzyka kredytowo-inwestycyjnego w celu zapewnienia finansowej stabilizacji i ułatwienia dopływu kredytu do gospodarki. Polityka Fed ma zatem kształtować rynkowe nastroje, w myśl teorii racjonalnych oczekiwań. Wzrost apetytu na ryzyko poprawiłby płynność i głębokość rynku kredytowego, ułatwił wycenę aktywów oraz udrożnił przyblokowane kanały kredytowe. Alan Greenspan wielokrotnie powtarzał, iż polityka monetarna Fed nie ma na celu wpływania na wycenę aktywów. W istocie jednak jest ona teraz środkiem do ich reflacji poprzez zmianę rynkowej percepcji ryzyka kredytowego. Przy tak dużej sekurytyzacji długu jak w USA, gdzie papiery wartościowe zabezpieczone na wierzytelnościach same stają się zabezpieczeniem nowych pożyczek, niedopuszczenie do spadku wartości aktywów ma kluczowe znaczenie dla podtrzymania wzrostu silnie lewarowanej kredytem gospodarki. Bardzo ważny jest także powiązany z cenami aktywów tzw. efekt bogactwa. Rosnąca wartość nieruchomości i akcji stymuluje konsumentów indywidualnych do zwiększania wydatków, co w rezultacie powiększa PKB.

Członkowie Fed obserwują zatem bacznie takie wskaźniki, jak stopy LIBOR, spready obligacyjne, indeksy giełdowe czy wskaźniki konsumenckie, by ocenić skuteczność polityki monetarnej. Indykatory te reagują na jej zmiany o wiele szybciej niż realna gospodarka, są więc cennym źródłem informacji o bieżących rynkowych tendencjach. Brak poprawy ich wskazań od czasu październikowej redukcji stóp jest dla Bena Bernanke wystarczającym powodem do troski i podjęcia decyzji o kolejnym cięciu oprocentowania. Po redukcji 31 października stopy Fed Funds trzymiesięczna dolarowa stopa LIBOR zareagowała najpierw minimalnym spadkiem,

a w połowie listopada zaczęła... rosnąć. Tym samym spread

między stopą Fed a LIBOR zwiększył się znacznie ponad normę z ostatnich 5 lat, wynoszącą 21 pkt bazowych. Także spread między obligacjami komercyjnymi a skarbowymi jest nadal szeroki,

odzwierciedlając wciąż znacz-

ną awersję do ryzyka. Nie najlepsze były także ostatnie odczyty wskaźników optymizmu konsumentów i dane o sprzedaży detalicznej.

Wszystkie te wskazania są wciąż powyżej granicy tolerancji Fed i dlatego cykl redukcji stóp będzie kontynuowany, aż parametry te powrócą do akceptowalnych poziomów. Członkowie Fed muszą mieć pewność, że gospodarka nie zostanie odcięta od kredytu. Być może seria obniżek sprowadzi oprocentowanie Fed Funds nawet do 3 proc. Tam właśnie widzi je w przyszłym roku nazywany królem obligacji Bill Gross, zarządzający gigantycznym funduszem dłużnym grupy PIMCO. Istnieje jednak ryzyko, że działania Fed mogą otworzyć finansową puszkę Pandory. Obecna taktyka poniesie bowiem fiasko, jeśli wraz ze stopami procentowymi nie będą spadać oczekiwania inflacyjne.

Ben Bernanke jest świetnie przygotowany do walki z tendencjami deflacyjnymi — wielki kryzys był obiektem jego badań naukowych. Być może jednak przedstawiciele Fed nie doceniają podskórnych tendencji proinflacyjnych, występujących w zglobalizowanej gospodarce. Znaczny wzrost cen żywności i paliw ma na razie niewielki wpływ na inflację koszyka statystycznego Amerykanina. Ale w uboższych krajach, gdzie te składniki mają znacznie większy udział w spożyciu, presja inflacyjna jest wyraźna. Rosnąca inflacja w młodych gospodarkach w końcu przełoży się na wzrost dolarowych cen wytwarzanych tam i eksportowanych do USA towarów. Wtedy również przemysłowa, większa część amerykańskiego koszyka, odczuje cenową gorączkę. Poza tym rosnące szybko ceny żywności i energii są o tyle niebezpieczne, że sprzyjają wzrostowi oczekiwań inflacyjnych w stosunku do innych kategorii dóbr.

W czarnym scenariuszu rynkowe stopy procentowe pozostaną nieczułe na działania Fed. Tymczasem wskaźniki inflacji zaczną rosnąć, a realne stopy procentowe w USA staną się negatywne. Już teraz dochód z dwuletnich obligacji skarbowych jest niższy od stopy inflacji. W takiej sytuacji wiarygodność Fed zostałaby zakwestionowana, a rynki zareagowałyby nerwowo. Członkowie Fed stanęliby wobec diabelskiej alternatywy — utrzymywania niskich stóp procentowych kosztem wyższej inflacji, byle tylko nie doszło do krachu kredytowego i głębokiej recesji. Taki stagflacyjny scenariusz był znakiem firmowym lat 70. XX wieku. Nie był to okres pomyślny dla akcji i z pewnością inwestorzy woleliby nie odbierać po raz kolejny takiej nieprzyjemnej lekcji.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu