Firmy kopnięte drogim prądem

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 11-01-2008, 00:00

Hemlock Semiconductor już zrezygnował z inwestycji, a Umoe kręci nosem. Powód? Polska energia jest droższa niż na Zachodzie.

Tracimy dwa projekty warte ponad 6 mld zł

Hemlock Semiconductor już zrezygnował z inwestycji, a Umoe kręci nosem. Powód? Polska energia jest droższa niż na Zachodzie.

W inwestycjach zagranicznych Polska święci ostatnio triumfy. Nie dość, że w 2006 r. ich napływ był rekordowy i wyniósł 15,1 mld EUR (54,25 mld zł), to według Ernst & Young dzięki tym inwestycjom powstało w Polsce 31 tys. miejsc pracy, najwięcej w Europie. Ale pojawił się problem, który może nam popsuć statystyki. Elektryzujący. Oto przykłady.

Norwedzy na włosku

Umoe, norweska grupa, szuka na świecie lokalizacji pod fabrykę fotowoltaicznych paneli słonecznych. To gigantyczna inwestycja za 360 mln EUR (1,3 mld zł), w której wyniku powstanie ponad 520 miejsc pracy. W Europie firma myśli o Norwegii, Polsce lub Węgrzech.

— W Polsce chodzi o Dolny Śląsk: Świdnicę lub Oławę. Problemem nie jest dostęp do inżynierów. Jednak przedstawiciele firmy żądają na dzień dobry dostępu do 100 MW i narzekają, że mamy za drogą energię — ujawnia źródło „PB”.

Ten projekt może więc przepaść. Tak stało się już z inną wielką inwestycją.

Amerykanie uciekli

Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że właśnie droga energia była powodem rezygnacji z inwestycji jednego z największych na świecie producentów krzemu — Hemlock Semiconductor Corp (HSC). Koncern chciał wydać nawet 2 mld USD (4,9 mld zł) na fabrykę produkującą krzem (wykorzystywany m.in. w bateriach słonecznych) i zatrudniającą 600 osób.

— Pod koniec 2007 r. firma zrezygnowała z Polski — ujawnia osoba, która brała udział w negocjacjach.

Problem jest

Wojciech Szelągowski, wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), która podobno prowadzi projekt Umoe i już nie prowadzi HSC, nie chce się wypowiadać na temat żadnej z tych spółek. Przyznaje jednak, że problem drogiej energii jest.

— To nie jest jeszcze trend, ale mieliśmy inwestorów, którzy twierdzili, że np. we Francji mieli ofertę tańszej energii niż w Polsce. Dwukrotnie próbowaliśmy interweniować, ale polskie spółki zasłaniały się taryfami i nie chciały negocjować. Do tej pory branża energetyczna miała podejście urzędowe: trzeba było do nich przyjść, złożyć wniosek. Mam nadzieję, że powoli będzie się zmieniać ich podejście do dużych klientów — mówi Wojciech Szelągowski.

Polsce trudno konkurować pod względem cen energii z Francją. Monopolista EDF jest w 100 proc. państwowy, dysponuje energią atomową, dlatego negocjacje mogą być łatwiejsze.

Metoda zdechłej ryby?

Część ekspertów ostrzega, by nie zwracać uwagi na fochy inwestorów.

— Duże firmy chciałyby mieć polskie koszty pracy, amerykańską infrastrukturę i australijskie ceny — krytykuje anonimowo osoba, która styka się z inwestorami na co dzień.

Podobnie ostrożny w przyjmowaniu argumentacji inwestorów jest Sebastian Mikosz, były wiceprezes PAIIZ, obecnie ekspert Deloitte.

— Ceny energii nigdy nie były polską słabością. Jestem zaskoczony, że ktoś determinuje wejście do Polski ich wysokością. Przecież ceny są regulowane przez urząd, a energia dostarczana przez prywatne firmy. Równie dobrze można narzekać, że samochody i katering są drogie. To może być sposób na wymuszenie niższych cen — przewiduje Sebastian Mikosz.

W latach 2003-06, gdy był wiceprezesem PAIIZ, nie spotkał się z takim problemem. I uważa, że ceny energii można negocjować.

— Jednym z koncernów, które potrzebowały najwięcej energii, był LG. Koreańczycy wymagali 125 MW na dobę. Trik polegał na tym, by wynegocjować z dostawcą energii korzystną cenę. W negocjacjach pod uwagę bierze się trzy elementy: na jak długo podpisana będzie umowa, jaka będzie średnia konsumpcja energii oraz jakie moce rezerwowe — twierdzi Sebastian Mikosz.

okiem eksperta

Jerzy M. Langer

profesor Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk, w 2005 r. wiceminister nauki

Bardzo

dobry towar

Produkcja paneli słonecznych to wysokie technologie, bardziej zaawansowane niż produkcja paneli LCD. Powinniśmy zabiegać o takie projekty ze względów prestiżowych. Produkcja krzemu, z którego robi się panele, jest równie zaawansowana, ale znacznie bardziej energochłonna.

Polska nie jest rynkiem dla baterii słonecznych ze względu na małe nasłonecznienie. Jednak w kombinacji z innymi źródłami energii (np. wymienniki ciepła) i rozumną polityką fiskalną, te niszowe rozwiązania proekologiczne mają szansę powszechnego zastosowania. To dobry towar eksportowy.

Za drogo? Jest zdecydowanie za tanio

Inwestorzy narzekają na drogą energię, a producenci alarmują, że ceny wciąż są zbyt niskie. Kto ma rację?

Polscy producenci energii elektrycznej domagają się podwyżek. Argumentują, że jest u nas znacznie taniej niż u zachodnich sąsiadów i poziom cen nie daje impulsów do nowych inwestycji.

— Zapotrzebowanie na energię rośnie i będzie rosło. Krajowe moce wymagają rozbudowy i modernizacji, bo część źródeł jest już wyeksploatowana — przyznaje Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży w Vattenfall Sales Poland, spółce zajmującej się handlem energią.

Przedstawiciel Vattenfalla jest zaskoczony argumentacją inwestorów rezygnujących z projektów w Polsce z powodu cen energii, bo w Europie jesteśmy wciąż jednym z najtańszych rynków. Z raportu OECD o cenach nośników energii wynika, że w II kwartale 2007 r. energia dla przemysłu była w Polsce droższa niż we Francji czy Finlandii, ale znacznie tańsza niż w większości krajów europejskich. W sąsiednich Czechach przemysł płacił za nią o 38 proc. więcej niż u nas i wcale nie najdrożej.

— Francja ma specyficzną sytuację. Energię wyprodukowaną przez zamortyzowane elektrownie jądrowe można sprzedawać znacznie taniej — wyjaśnia Grzegorz Lot.

Różnica może się jeszcze pogłębić, bo przez 5 lat Polska będzie miała 30-procentowy deficyt uprawnień do emisji CO2. Konieczność ich zakupu już spowodowała, że energia na polskiej giełdzie podrożała ze 150 zł/MWh w grudniu do 190-250 zł w styczniu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu