Sieć siłowni dla pań
rozwija się nad Wisłą
i wchodzi do kolejnych
miast. Fama poszła
poza kraj.
Pierwsze nad Wisłą siłownie amerykańskiej sieci Fitcurves, o której "PB" poinformował wiosną, już ruszyły.
— W październiku otworzyliśmy kluby w Rzeszo- wie i Poznaniu, kilka dni temu w Kaliszu. W Rzeszowie i Kaliszu siłownie mają już prawie po stu członków — mówi Raul Nelson, któ- ry zarządza siecią w Buł- garii, Rumunii, Czechach i Polsce.
Teraz będzie kierował rozwojem rynku na jeszcze jednym rynku.
— Ktoś przeczytał o nas w "Pulsie Biznesu" i opowiedział o tym znajomym w Wilnie. Już podpisaliśmy umowę. Będzie to nasz pierwszy klub na Litwie. Współpracujemy z jedną osobą, która będzie rozwijać ten rynek. W ciągu dwóch lat otworzymy cztery kluby — zapowiada Raul Nelson.
Także w Polsce nasi czytelnicy postanowili zakupić licencje od Amerykanów.
— Właśnie podpisaliśmy umowę na Wrocław z osobą, która zainteresowała się franczyzą po przeczytaniu tekstu w "PB". Centrum fitness otworzymy w lutym. W ciągu dwóch lat będą tu trzy kluby — dodaje przedstawiciel Fit-curves.
Trwają rozmowy dotyczące siłowni w Warszawie, Krakowie, a bliskie zakończenia są negocjacje w Gdyni.
W trzy lata Amerykanie chcą mieć nad Wisłą 20 siłowni, a w pięć — 40. Kluby mają powstawać w miastach powyżej 120 tys. mieszkańców w proporcji jedna siłownia na 100 tys. mieszkańców.
W Hiszpanii podpisanie trzech pierwszych umów zajęło FitCurves rok. Amerykanie rozpoczęli ekspansję w Czechach w tym samym momencie co w Polsce. W październiku ruszyła tu pierwsza siłownia, są podpisane jeszcze dwie umowy. Firma Curves została założona w 1992 r. w USA przez Gary’ego Heavina, instruktora fitness, i jego żonę Diane, specjalistkę od reklamy. FitCurves ma już na świecie 10 tys. klubów i 4 mln członkiń.