Fundusze wracają do korzeni

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2009-05-13 06:24

Branża private equity analizuje pomysł zarządzanego przez Tomasza Czechowicza MCI, który chce wciągnąć do gry indywidualnych inwestorów. Naśladowcy się znajdą.

Tradycyjny model finansowania funduszy private equity i venture capital opiera się na rundach finansowania, w których inwestorzy podpisują zobowiązania do dostarczenia uzgodnionego kapitału w określonym czasie, gdy zajdzie taka potrzeba. W ostatnich latach na GPW i NewConnect pojawiło się kilka wehikułów inwestycyjnych, działających jak fundusze. Chodzi tu o m.in. MCI, BBI Capital, BMP, Capital Partners, Inwest Consulting,  Inwest Connect, IQ Partners, częściowo IDM czy WDM. Korzystając z giełdowej hossy, finansowały one działalność emisjami akcji. Teraz to źródło kapitału wyschło, o czym przekonał się ostatnio MCI Management i zawiesił planowaną emisję.
Najnowszym pomysłem MCI, skupiającym się na nowych technologiach, jest cykliczna sprzedaż certyfikatów konkretnych funduszy zamkniętych. Czy do korzeni wrócą także inne giełdowe wehikuły inwestycyjne?
- Pewnie tak. Każdy szuka finansowania. My podejmiemy decyzję w tej sprawie w ciągu 3-6 tygodni. Bierzemy pod uwagę również emisję certyfikatów – mówi Dariusz Zych, dyrektor inwestycyjny BBI Capital.

MCI nie martwi się konkurencją.
- Życzyłabym sobie, by w nasze ślady poszli inni. Inwestorom potrzebne są nowe produkty. Obecnie jest wiele bardzo atrakcyjnych spółek, które potrzebują kapitału, a nie mają szans na kredyt bankowy. Mają za to bardzo ciekawe pomysły. To wyzwanie dla funduszy private equity. Obiecujących projektów jest bardzo dużo, a dzięki niskim wycenom moment na inwestowanie z naszej perspektywy jest doskonały – mówi Beata Stelmach, członek zarządu MCI Management.
- Nie można powiedzieć, że emisja certyfikatów z gwarantowanym nominałem w terminie wykupu to rozwiązanie dla wszystkich podmiotów z rynku pe/vc. Wszystko zależy od indywidualnej sytuacji danej firmy i jej potrzeb – mówi dr Paweł Śliwiński, prezes Inwest Consulting.
O dobrych perspektywach certyfikatów konkretnych funduszy typu private equity wśród giełdowych spółek przekonany jest natomiast Adrian Dzielnicki, wiceprezes Wrocławskiego Domu Maklerskiego, który zawiesił jednak proces uzyskania licencji TFI.
- Na Zachodzie takie produkty mają znaczący udział w rynku. To alternatywa na trudne czasy. Obecnie jednak jest problem ze znalezieniem długoterminowych inwestorów indywidualnych, a rynek jest słaby – mówi wiceszef WDM.

Co planują fundusze? Dowiesz się ze środowego "Pulsu Biznesu".