Gabinet cieni

Jacek Zalewski
opublikowano: 09-01-2008, 00:00

Dwa lata temu premier Kazimierz Marcinkiewicz z wrodzoną mu gracją oznajmił „…zaraz, syn na nich mówi cieniasy, znaczy te cienie, gabinet cieni, prezentują codziennie dwie, trzy konferencje prasowe i zalewają przymiotnikami prace rządu, a materii tam nie ma”. Historia wykonała ze dwa obroty, dzisiaj były szef rządu PiS jest przyjacielem domu PO i o tamtym błysku intelektu wolałby zapomnieć. Paradoksalnie jednak — część jego tezy nadaje się na komentarz do wczorajszego rozegrania przez gabinet Donalda Tuska wątku zdrowotnego.

W podanym przez Centrum Informacyjne Rządu (CIR) w poniedziałek wieczorem programie wtorkowego posiedzenia Rady Ministrów nie było żadnych ustaw dotyczących ochrony zdrowia, jedynie trzy inne punkty. Wczoraj o godz. 10 zaskoczone media dowiedziały się, że posiedzenie zostało odwołane, ale ministrowie jednak się spotkali, potem, że formalne posiedzenie być może zacznie się o 12.30, aż wreszcie o 13.24 CIR wydało pierwszy konkretny komunikat, że wciąż trwają obrady nieformalne. Trzy i pół godziny kompletnego chaosu informacyjnego, który mniej więcej wytłumaczony został dopiero na konferencji o godz. 16.40.

Od razu przypomniały się czasy, gdy PO znajdowała się w opozycji — gdy rano zapowiedziała konferencję prasową w Sejmie, można było postawić każde pieniądze, że jej godzina jeszcze ze dwa razy się zmieni. Stąd historyczny tytuł komentarza i nawiązanie do czasów premierostwa Marcinkiewicza — polityka informacyjna akceptowalna wobec opozycyjnego klubu nie uchodzi konstytucyjnemu rządowi. To pierwsza tak poważna wpadka medialna ekipy Donalda Tuska od 21 października.

Ale znacznie ważniejsze jest rzecz jasna meritum. Premier na wczorajszej konferencji bronił decyzji o skierowaniu pakietu ustaw reformujących ochronę zdrowia (notabene — pakietowanie dotychczas kończyło się dla rozmaitych ustaw dość kiepsko) szybką ścieżką legislacyjną w postaci projektów poselskich. Z obchodzenia żmudnych, ale pożytecznych uzgodnień międzyresortowych oraz obowiązkowych konsultacji społecznych korzystały w trudnych sytuacjach wszystkie poprzednie rządy. Można zatem przyjąć, że w jakości prawa stanowionego przez koalicję PO-PSL niewiele się zmieni. Tłumaczenia polityków zawsze brzmią tak samo — pilność spraw i ciśnienie społeczne. Błędy specustaw wychodzą dopiero po ich wejściu w życie.

Ponieważ diabeł jak wiadomo tkwi w szczegółach, na razie o wartości pierwszego pakietu zdrowotnego wiemy niewiele. Rząd podał jedynie ogólne tytuły ustaw: o restrukturyzacji szpitali, o prawach pacjenta, o dobrowolnych ubezpieczeniach zdrowotnych oraz o koszyku świadczeń, przy czym ta czwarta pojawi się najpóźniej. Jej będziemy kibicować najmocniej, a szczególnie wątkowi rzetelnej wyceny zabiegów i usług medycznych. Bez przestawienia tego nierozwiązywalnego w Polsce problemu z głowy na nogi nie może być mowy o systemowej reformie.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu