Gadających głów tu nie potrzeba

Mirosław Konkel
opublikowano: 2007-08-31 00:00

Umiejętne łączenie teorii z praktyką. To odróżnia dobre programy Master of Business Administration od złych.

Umiejętne łączenie teorii z praktyką. To odróżnia dobre programy Master of Business Administration od złych.

„Puls Biznesu”: Wielu menedżerów podkreśla, że od dyplomu ważniejsze są wyniki. Nie czas odbrązowić prestiż MBA?

Profesor dr hab. Jerzy Kalisiak, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania/Polish Open University: Każdy pracodawca zwraca uwagę na wcześniejsze osiągnięcia i umiejętności przyszłych pracowników. Dyplom nie stanowi o wartości kandydata, ale jest cenny, jeśli potwierdza wiedzę, umiejętności i doświadczenie. Dlatego ważny jest świadomy wybór programu MBA, bo tylko wtedy możemy spodziewać się odpowiednich wyników. Mam wrażenie, że wieszczenie schyłku MBA wynika z przekonania, iż prestiż studiów wystarczy, by odnieść sukces. To oczywista nieprawda.

Czy nie ma u nas nadprodukcji ludzi po MBA?

Na rynkach wzrastających zainteresowanie MBA wciąż rośnie, także w Polsce. Potrzebujemy świetnie przygotowanych fachowców. Zatem te studia to nie kwestia mody, lecz realnych potrzeb polskich kadr kierowniczych. Szkoda tylko, że niektóre uczelnie wciąż nie doceniają roli doświadczenia. Za sukces nadal uważa się to, że jest wielu profesorów, ceniona jest „akademickość”. A istotą MBA jest przecież łączenie aspektów praktycznych i teoretycznych. Ale słabsze programy nie dezawuują dobrych, tak jak istnienie kopii, na przykład Picassa, nie umniejsza wartości oryginału.

Zasadne jest tworzenie specjalistycznych MBA?

Nie. Przecież studia menedżerskie mają przygotowywać do strategicznego zarządzania firmą. Klasyczne programy MBA mają charakter ogólny. Kładą nacisk na integrację różnych obszarów wiedzy i ścisłe łączenie jej z praktyką i rozwojem umiejętności menedżerskich. Niestety, większość szkół nie skupia się na takim doborze przedmiotów, by dały one absolwentowi wszechstronne przygotowanie do samodzielnego zarządzania firmą, a więc z uwzględnieniem takich dziedzin, jak: HR, zarządzanie, marketing czy finanse.

Jak rozpoznać dobry program?

Na całym świecie rankingi mają znaczenie, ale pod warunkiem że są profesjonalnie przygotowane. Niektórzy ich autorzy biorą pod uwagę takie kryteria, jak liczba profesorów wykładających na MBA czy liczba woluminów podręczników w bibliotece. To znaczy, że mają małe pojęcie o istocie tych studiów. Na pewno warto sprawdzić, czy program ma akredytację wydaną przez renomowane, niezależne, międzynarodowe organizacje.

Czy polscy kandydaci na studia MBA zwracają uwagę na wskaźnik ROI (zwrot z inwestycji)?

Na świecie jest taka tendencja, ale w Polsce jeszcze nie. Inwestycja w edukację ma u nas trochę inną definicję — nie porównujemy jej do inwestycji w fabrykę, którą buduje się, by po pewnym czasie nastąpił zwrot kapitału. Konieczność ustawicznego kształcenia się tłumaczymy raczej walką o pozycję i sukces.

Jacy są polscy absolwenci MBA?

Absolwenci naszych szkół biznesowych najczęściej nie są przygotowani, by samodzielnie myśleć i rozwiązywać konkretne problemy. Nie są również przedsiębiorczy, brak im praktycznej wiedzy. Mówiąc o praktyce, mam na myśli inny sposób nauczania — taki, który eliminuje tak zwane gadające głowy na rzecz studiów przypadków, czyli analizy konkretnych kroków podejmowanych w biznesie.