Gdy szef pochodzi zza Bałtyku

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2013-11-26 00:00

W tych firmach przełożony to raczej mentor niż osoba mocno zaznaczająca swoją pozycję

Mimo że różnią się między sobą, firmy zza Bałtyku mają kilka cech wspólnych, które określa się jako „skandynawski styl zarządzania”.

— Pierwsze, co rzuca się w oczy, to brak wyraźnej hierarchii. Są różne szczeble zatrudnienia, ale styl zarządzania jest bardzo nakierowany na współpracę na wszystkich poziomach. Przełożony to raczej mentor i koordynator niż osoba, która mocno zaznacza swoją pozycję. Stara się wydobyć z pracowników to, co w nich najlepsze, a nie nimi rządzić — mówi Romeo Grzębowski, prezes firmy doradczej Extended DISC Polska o fińskich korzeniach.

Skandynawska demokracja

W skandynawskich firmach nie ma przywódców z rozdętym ego. Szef rządzi demokratycznie i — jak twierdzi Michał Szostkowski, country HR manager Tieto Poland (firma szwedzko-fińska) — wyraża szacunek dla ludzi niezależnie od stanowiska. Nie chce podejmować decyzji jednoosobowo, uważa, że większość ma rację. A pracownicy bez względu na miejsce w strukturze firmy muszą rozumieć, że biznes to gra zespołowa.

— Szwedzi uwielbiają rozmowy i szukają konsensusu, co czasem bywa trudne. Dlatego proces decyzyjny może być nieco wydłużony — mówi Michał Szostkowski. Beata Osiecka, prezes Kinnarps Polska (szwedzka firma meblowa), dodaje, że takie postępowanie daje szefom pewność, iż działania są słuszne, bo uwzględniają racje wszystkich.

— Ale gdy zapadnie decyzja, następuje błyskawiczna realizacja — dodaje prezes Kinnarps. Szwedzcy szefowie darzą współpracowników dużym zaufaniem i dają im dużo swobody.

— Dlatego praca dla nich przypomina prowadzenie własnej działalności. Za decyzje odpowiada pomysłodawca. Są jednak granice, których nie można przekroczyć — nie można nadużyć ich zaufania. Wtedy współpraca kończy się błyskawicznie — przestrzega Beata Osiecka.

Nie można jednak wrzucać do jednego worka wszystkich Skandynawów. Romeo Grzębowski twierdzi, że Finowie są mniej otwarci i nie mają potrzeby zbyt częstych kontaktów. Potrzebują też dłuższego czasu na zbudowanie głębszych relacji.

— Nie należy również okazywać im braku zaufania, np. poprzez proponowanie bardzo długich i skomplikowanych umów lub pisemnej autoryzacji mniejszych uzgodnień — mówi Romeo Grzębowski.

Jest praca, jest urlop

W firmach ze Skandynawii równowaga między życiem prywatnym i zawodowym to rzeczywistość. Skandynawowie skrupulatnie wykorzystują urlopy i wszystkie gwarantowane przez przepisy przerwy w pracy. Bardzo dbają o relacje międzyludzkie i pozytywną atmosferę w pracy. A szefowie nie epatują pozycją, wystrojem biura, lepszym modelem telefonu czy samochodu.

— W naszej firmie nie ma gabinetów dyrektorskich, wydumanych tytułów, wyraźnie zaznaczonych granic między kadrą kierowniczą a specjalistami. Bycie na ty pokazuje, że mimo różnicy wieku, stażu czy funkcji wszyscy jesteśmy współpracownikami, partnerami, koleżankami i kolegami. Takie skracanie dystansu to także różnica międzykulturą szwedzką a polską — tłumaczy Michał Szostkowski.

Z uczciwością, zaufaniem i całościowym spojrzeniem na biznes wiążą się też jakość i szacunek dla środowiska, czyli tak modna dziś ekologia.

— W Skandynawii bez ekologii nie mam mowy o odpowiedzialności w biznesie, można więc śmiało powiedzieć, że w przypadku Kinnarps nie ma to nic wspólnego z trendami marketingowymi — to po prostu sposób prowadzenia działalności gospodarczej zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju — tłumaczy Beata Osiecka.

Szacunek do środowisk przejawia się także w firmach na co dzień. Michał Szostkowski mówi, że Skandynawowie zwracają uwagę na to, czy budynek, w którym znajdzie się firma, jest energooszczędny, a najlepiej gdyby miał odnawialne źródła energii. Dbają też, by samochody służbowe były napędzane tzw. silnikami niskoemisyjnymi. Przekonują do oszczędzania papieru poprzez korzystanie z dokumentów w wersji elektronicznej.

Styl międzynarodowy

Inną skandynawską cechą w prowadzeniu biznesu jest, zdaniem Beaty Osieckiej, długofalowe planowanie i zaufanie do otoczenia.

— Szwedzkie firmy są dużej mierze rodzinne. Budują biznes długofalowo, bez nadmiernego emocjonowania się okresowymi wzrostami i spadkami. Wynik bieżący jest ważny, ale równie ważne są tendencje i wynik spodziewany w przyszłości — tłumaczy prezes Kinnarps.

Ale Romeo Grzębowski przestrzega przed zbytnim generalizowaniem „skandynawskiego stylu zarządzania”.

— Z moich doświadczeń i naszych badań wynika, że „fiński styl zarządzania” w niektórych aspektach jest bardzo różny od np. szwedzkiego. Ale wielu menedżerów wysokiego szczebla wywodzących się z krajów skandynawskich, lecz od lat pracujących w międzynarodowym środowisku, prezentuje często bardzo „międzynarodowy styl zarządzania” — komentuje Romeo Grzębowski.

OKIEM EKSPERTA
Polskie i szwedzkie cechy

SYLWIA CHORĄŻY
dyrektor ds. komunikacji i marketingu Skanska Commercial Development Europe

Pozytywne skojarzenia, które budzą szwedzcy pracodawcy, są prawdziwe w przypadku Grupy Skanska. Osiągamy je dzięki tworzeniu okazji do bycia razem (wspólne śniadania czy wyjazdy integracyjne). Pracownicy świętują razem ważne dni i wydarzenia w ich życiu. Zazwyczaj odbywa się to w czasie tzw. fikapaus – spotkania organizowanego raz w tygodniu. W kontaktach z przełożonymi każdy może wyrazić swoje zdanie, by czuł, że jego opinia się liczy. Dyskutujemy w grupach roboczych. A przy przekazywaniu informacji zwrotnej nie tylko szef wypowiada się o pracy podwładnego, ale i pracownik ma prawo wyrazić opinię dotyczącą działań przełożonego. Priorytetem jest ochrona środowiska naturalnego. Na co dzień w biurze segregujemy odpady na kilkanaście kategorii i dbamy, aby nie marnować prądu, wody, papieru.