Minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka chce, aby większość unijnych dotacji przyznawana była na szczeblu wojewódzkim, a nie centralnym, jak obecnie.
W kraju tak dużym jak Polska ubieganie się o dotacje z UE za pośrednictwem jednej instytucji oceniającej (Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości - PARP) na szczeblu centralnym nie jest efektywne - powiedziała minister w czasie środowej debaty nt. ułatwienia firmom dostępu do pieniędzy z UE. Dodała, że dla okresu 2007-2013 resort wysunął propozycję "dzielenia unijnych pieniędzy w regionie".
Debatę z udziałem m.in. Gęsickiej, prezesa PARP i Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" zorganizowała redakcja dziennika "Rzeczpospolita".
Jak wyjaśniła Gęsicka, decyzje o strategii rozwoju województw podejmowaliby marszałkowie województw. Również oni decydowaliby o tym, jakie firmy wspierać w ramach operacyjnych programów na szczeblu wojewódzkim.
Minister podkreśliła także, iż oceny wniosków firm o dotacje z UE realizowane w województwach prowadziłyby banki, a nie PARP, jak obecnie. Banki jednocześnie wypłacałyby firmom pieniądze.
Gęsicka powiedziała, że pod koniec lutego marszałkowie województw przedstawią rządowi propozycje w zakresie wojewódzkich programów operacyjnych do Narodowych Strategicznych Ran Odniesienia - dokumentu przyjętego przez rząd 27 grudnia 2005 r., regulującego wykorzystanie funduszy z UE w latach 2007-2013 (59,65 mld euro).
Przyznała, że nie wszystkie fundusze z UE mogą być rozdysponowane na szczeblu województw. Obok 16 programów regionalnych mają funkcjonować także 3-4 programy krajowe, które wspierać będą firmy specyficzne, np. o dużym stopniu innowacyjności.