Giełda Energii powoli staje na nogi

Agnieszka Berger
opublikowano: 2002-07-24 00:00

Jeśli zarząd Giełdy Energii przekona do swojego pomysłu radę nadzorczą, wkrótce spółka zaproponuje objęcie akcji wszystkim graczom. Jeżeli do tego dojdzie, to zapewne stopnieje udział Skarbu Państwa.

Radykalne poszerzenie grona akcjonariuszy Giełdy Energii (GE) to jedna z pierwszych propozycji Grzegorza Onichimowskiego, który od około miesiąca piastuje stanowisko prezesa spółki. Nowy szef GE ma nadzieję, że objęcie akcji bardziej zwiąże uczestników rynku z giełdą, jednak podstawową przyczyną skierowania takiej propozycji do wszystkich graczy jest konieczność dostosowania się do nowego prawa.

— Pod koniec października musimy być gotowi do wymogów nowej ustawy o giełdach towarowych. Wynika z nich m.in. obowiązek powierzenia rozliczeń obrotu giełdowego instytucji zewnętrznej. Wywiązując się z niego, musielibyśmy radykalnie podnieść koszty funkcjonowania GE. Alternatywą jest ograniczenie grona uczestników rynku do kręgu akcjonariuszy spółki lub — co byłoby znacznie lepszym rozwiązaniem — poszerzenie akcjonariatu — wyjaśnia Grzegorz Onichimowski.

Prezes GE deklaruje, że w najbliższym czasie zarząd przedstawi taką propozycję radzie nadzorczej (RN), a jeśli RN ją zaakceptuje, giełda zwróci się z ofertą objęcia akcji do wszystkich uczestników.

Niezależnie od tych propozycji zarząd GE nie rezygnuje z zabiegów o nowelizację ustawy.

— Kłopot w tym, że dotyczy ona tylko dwóch giełd — naszej i Warszawskiej Giełdy Towarowej. Dlatego nikt nie kwapi się z nowelizacją. Mimo to składamy nasze zastrzeżenia w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd z nadzieją, że parlament w końcu zajmie się tą sprawą — dodaje Grzegorz Onichimowski.

Kolejnym priorytetem GE jest zapowiadane od dawna wprowadzenie do obrotu giełdowego finansowych kontraktów terminowych. Nowe instrumenty miały ruszyć z końcem 2001 r. Zapisano to nawet w rządowym programie liberalizacji rynku energii. Mimo to kontrakty nie ruszyły ze względu na minimalne obroty na rynku spot. Nadzieja na uruchomienie futures wróciła, gdy od 1 lipca zmieniły się zasady funkcjonowania rynku bilansującego (RB) prowadzonego przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne. W ślad za tym gwałtownie skoczyły obroty na GE. W czerwcu wiele sesji zamykało się z obrotem bliskim zera lub zerowym. Od początku lipca przeciętny dzienny wolumen wynosi 3-5 tys. MWh.

— 5 tys. MWh dziennie daje nam 1-proc. udział w obrocie krajowym. To więcej niż nic, ale wciąż zbyt mało, aby wiązać duże nadzieje z rynkiem terminowym. Najlepiej byłoby wystartować z kontraktami finansowymi przy obrotach na rynku spot na poziomie pięciokrotnie wyższym niż obecnie — uważa Grzegorz Onichimowski.

Zdaniem prezesa, jest szansa na ożywienie GE jeszcze w tym roku.

— Bacznie obserwujemy rynek bilansujący. Obroty spadły, wciąż jednak są zbyt wysokie, biorąc pod uwagę koszty, jakie wiążą się teraz z handlem na RB. Szukamy przyczyn tego zjawiska i będziemy dążyli do ich eliminacji — zapowiada szef GE.

Spółka wiąże duże nadzieje m.in. z przyszłym dopuszczeniem do gry na giełdzie prywatnych spółek obrotu energią (poprzedni zarząd PSE zapowiadał to jeszcze w 2001 r.). Jeśli jednak mimo wszystko nie uda się osiągnąć oczekiwanego poziomu obrotów, GE prawdopodobnie i tak rozpocznie notowania futures.

— Traktujemy tę sprawę jako priorytetową. Niepowodzenie będzie oznaczało, że zarząd powinien podać się do dymisji — zapowiada szef GE.