Głosowanie trwa także po zakończeniu ciszy

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-10-22 22:00

Disiaj do północy komitety wyborcze jeszcze będą żebrały o głosy oraz wznosiły wzajemnie sprzeczne modlitewne intencje.

Na przykład PiS marzy, żeby jak najmniej maluchów przekroczyło do Sejmu granicę 5 proc. głosów. Jeśli liczba krojących tort się zmniejszy, to działająca na korzyść zwycięzców metoda d’Hondta przyzna im premię

ARC

i umożliwi samodzielne rządy. Jeśli natomiast szczęśliwych konsumentów tortu będzie wielu i każdy uszczknie z niego choćby kilkanaście mandatów, to przy identycznej liczbie głosów oddanych w urnach na PiS — o wprowadzeniu co najmniej 231 posłów nie ma mowy.

Niestety, widzę realność kolejnego powyborczego wrzasku o fałszerstwach. Znowu może on dotyczyć głosów nieważnych w białej broszurce, w której umieszczeni są kandydaci do Sejmu. Z racji przewodniczenia komisji obwodowej już kilka dni temu miałem takie broszurki w ręku, przygotowując pakiety dla głosujących korespondencyjnie.Pierwsza strona jest w porządku, informacja i miejsce na pieczątkę komisji.

Ale znowelizowany kodeks wyborczy nakazał wstawienie także neutralnej strony drugiej, ze spisem partyjnych list umieszczonych dopiero od trzeciej. Zostało to tak wydrukowane, że potrafię sobie wyobrazić wyborców, którzy... ograniczą się tylko do spisu treści i na nim postawią krzyżyk przy popieranej partii. Nieważne, że nie ma tu jakichkolwiek nazwisk z przydzielonymi im kratkami — ważne, że nazwa z numerem jest…

Bardziej śmieszna jest proceduralna niedorzeczność innego typu. Pamiętamy z drugiejtury wyborów prezydenckich 24 maja dramatyczny epizod, gdy w lokalu wyborczym w gminie Skoczów zmarła starsza kobieta i głosowanie zostało tam przerwane, a później zakończenie pracy komisja przesunęła z godziny 21.00 na 22.30. I z tego powodu nerwowo wyczekująca Polska miała przedłużoną aż o półtorej godziny ciszę wyborczą. W tamtym obwodzie oddano w ogóle 302 głosy, w doliczonym czasie wyborców przyszło może 50 — ale to z ich powodu cały kraj czekał. Chodziło o to, że bez przedłużenia ciszy owa garstka w chwili głosowania już znałaby z mediów, na podstawie exit polls, przybliżone, ale wiarygodne, wyniki wyborów. Notabene kilka lat temu cisza przedłużona została z zupełnie innego powodu, wręcz kabaretowego — zaginął klucz i lokal został otwarty później oraz odpowiednio później zamknięty.

Zdumiewa, że Państwowa Komisja Wyborcza (PKW) absolutnie się nie przejmuje nieistnieniem ciszy, gdy jeszcze trwa głosowanie w… kilkudziesięciu obwodach. Za granicą lokale otwarte są również od 7 do 21, ale czasu lokalnego — i w pewnym pasie geograficznym głosowanie jeszcze trwa po obwieszczeniu przez polskie media wstępnych wyników! W niedzielę będą je już znali wszyscy głosujący w godzinach 20–21 w całej strefie czasowej Greenwich, czyli w następujących obwodach: Wielka Brytania — 40, Irlandia — 7, Portugalia, Algieria, Tunezja, Nigeria i Angola — po 1. Jeszcze śmieszniej będzie w strefie wschodniego Atlantyku, bo głosujący w takich obwodach: Maroko — 2, Islandia — 1, rezultaty wyborów z kraju będą znali już od swojej godziny 19. Pytanie retoryczne — skoro głosowanie w aż 55 obwodach, w tym niektórych wielkich, już po zakończeniu ciszy kompletnie PKW nie obchodzi, to czemu w kraju urządzany jest taki cyrk dla jednego obwodu peryferyjnego.