Gospodarcze realia dynamizują rozwój faktoringu

Henryk Hermann
opublikowano: 2001-03-21 00:00

Henryk Hermann: Gospodarcze realia dynamizują rozwój faktoringu

Rok 2000 był rekordowy pod względem obrotów, jakie zanotowały firmy i banki zajmujące się w Polsce faktoringiem. Jego istota polega na tym, że sprzedawca towaru kopię faktury przekazuje wyspecjalizowanej instytucji finansowej i to od niej — a nie od odbiorcy — niezwłocznie otrzymuje część kwoty należnej za towar. Obroty faktorów wzrosły o 50 proc. w porównaniu z rokiem 1999 i wyniosły prawie 7,5 mld zł.

Przyczyn tak dynamicznego rozwoju nowej usługi jest kilka. Po pierwsze banki, oferujące faktoring jako jedną z usług dodatkowego finansowania, aby obejść ograniczenia narzucane przez nadzór bankowy, wyprowadzają taką działalność na zewnątrz, tworząc odrębny podmiot powiązany kapitałowo z macierzystą instytucją. Powstałe firmy automatycznie przejmują dotychczasowych klientów banku. Jest to więc pewnego rodzaju manipulacja statystyką.

Niewątpliwie jednak faktoring rozwija się bardzo dynamicznie. Wymusza to sam rozwój gospodarki. Na rynku obserwuje się tendencję do wydłużania terminów spłaty należności. Taka sytuacja może doprowadzić dostawcę towaru czy usługi do utraty płynności. Aby temu zapobiec, firma potrzebuje szybkiego zastrzyku gotówki. Taką możliwość daje właśnie faktoring, który jest o wiele prostszym i szybszym sposobem uzyskania pieniędzy na bieżącą działalność niż kredyt. Przedsiębiorstwo nie musi wyzbywać się aktywów, jak musi to często czynić przy zaciąganiu kredytu. Nie są też potrzebne dodatkowe zabezpieczenia. I co ważne — firma korzystająca z usług faktoringowych cały czas zachowuje możliwość starania się o inne formy kredytowania.

Wiedza o nowej formie finansowania jest ciągle niezadowalająca. Przedstawiciele małych firm często nawet nie wiedzą, czym faktoring jest. Z drugiej jednak strony faktorzy nie chcą ich obsługiwać. Wiąże się to bowiem ze znacznie większym ryzykiem, niż ponoszone przy finansowaniu przedsiębiorstw średnich i dużych. W faktoringu najważniejsza jest historia i pewna powtarzalność. Chętnie są obsługiwane firmy znane, posiadające tradycję, funkcjonujące na rynku dłuższy czas. Ale w najbliższych latach sytuacja ta może się zmienić na korzyść przedsiębiorstw małych.

Prawdopodobnie dotychczasowy dynamiczny rozwój faktoringu spowoduje pojawienie się na rynku nowych firm świadczących tę usługę. Jednak w czołówce będą mogli znaleźć się wyłącznie faktorzy dysponujący odpowiednim kapitałem — czyli firmy zachodnie oraz duże banki. Obok nich powstaną zapewne spółki niezależne, jednak nie będą się liczyły. Ich rozwój będzie hamowany przez banki, które przecież nie są zainteresowane tworzeniem sobie konkurencji. Nie ma więc na naszym rynku miejsca na liczących się, nowych faktorów niebankowych — brak jest bowiem środków finansowania tego typu działalności. Zresztą największym problemem już istniejących spółek niezależnych w najbliższym okresie będzie właśnie pozyskanie odpowiedniego kapitału.

Wszystko wskazuje na to, że rynek usług faktoringowych w Polsce będzie się powoli upodabniał do rynków krajów Europy Zachodniej. Tam obowiązują coraz dłuższe terminy płatności, większe są więc możliwości samego faktoringu. Paradoksalnie jednak — w Polsce łatwiej jest tworzyć tego typu usługi, albowiem dokładniej można przewidzieć sytuację przedsiębiorstwa za 30 dni niż na przykład za 150, jak to często ma miejsce w krajach zachodnich. Oczywiście wraz z wydłużaniem terminów płatności zwiększać się będzie ryzyko finansowania przedsiębiorstw. Dlatego też w firmach zajmujących się faktoringiem coraz bardziej znacząca będzie rola zespołów analitycznych.

Jedno nie ulega wątpliwości — w najbliższych latach spodziewać się można w Polsce dalszego wzrostu obrotów faktorów.

Henryk Hermann

jest prezesem spółki Eurofaktor