Gospodarka jest znacznie słabsza niż kurs złotego

Adam L. Kalus
opublikowano: 2001-01-05 00:00

Adam L. Kalus: Gospodarka jest znacznie słabsza niż kurs złotego

Gdyby stan gospodarki mierzyć tylko kursem waluty, to z perspektywy trzech minionych lat nasza okazałaby się równie silna jak niemiecka, a nawet mocniejsza. W tym bowiem czasie marka niemiecka wobec złotego nie wzmocniła się, a nawet osłabła. To kanonem monetarystów jest teza, że wartość pieniądza oddaje siłę gospodarki.

Niestety, nasza gospodarka jest znacznie słabsza niż się uważa. Spadek o 3 proc. produkcji przemysłowej w listopadzie w stosunku do października, spadek tempa wzrostu w III kwartale 2000 r. do 3,3 proc., a zwłaszcza podniesienie się stopy bezrobocia w listopadzie do 14,5 proc. — to tylko niektóre symptomy pogarszającej się kondycji gospodarki. Nie jest ich w stanie zrównoważyć poprawa wyników eksportu, gdyż jest on nieopłacalny. Jego wartość zwiększyła się tylko wskutek nadwartościowania złotego! Wcale nie zwiększyły się wpływy eksporterów i nie poprawiła rentowność eksportu. Przedsiębiorstwom, wiążącym swój los z eksportem do Eurolandu, w krótkiej perspektywie grozi wręcz upadłość.

Co gorsza — na założeniu, że gospodarka Polski znajduje się w trendzie wzrostowym, oparto założenia budżetu na rok 2001. Odzywały się co prawda głosy, iż jest on zbudowany na wirtualnych podstawach, ale powszechnej negacji realności założeń budżetu nie było. Winę za taki stan rzeczy ponoszą w dużym stopniu analitycy gospodarczy i giełdowi, zapewniający opinię publiczną, iż stan gospodarki jest dobry, a z czasem będzie lepszy. Jednak najbardziej winien jest oczywiście resort finansów.

Wielkim zagrożeniem jest perspektywa nagłego opuszczenia Polski przez zagraniczny krótkoterminowy kapitał spekulacyjny. Rozmiar dewaluacji złotego będzie wówczas nie jedno-, lecz dwucyfrowy. Na środki zaradcze będzie wtedy za późno. Rozwiązaniem lepszym, dopóki załamanie waluty polskiej nie nastąpiło, jest stopniowe obniżanie stóp procentowych, aby kapitał spekulacyjny wycofywał się z Polski spokojnie, a przemysł mógł uzyskać łatwiejszy dostęp do normalnie oprocentowanych kredytów. Obok zwalczania biurokracji, jest to jedyna droga do ożywienia gospodarki.

Następstwem błędnej polityki wysokich stóp procentowych jest nie tylko zahamowanie wzrostu gospodarczego, lecz, co nie mniej ważne — niszczenie w ludziach ducha przedsiębiorczości i odwrót od lokowania oszczędności we własnym biznesie. Po co bowiem inwestować w działalność gospodarczą i ryzykować, skoro wystarczy ulokować pieniądze w banku i otrzymywać rocznie 16-17 procent odsetek. Co istotne, jest to dochód bez podatku i bez potrzeby sporządzania rocznego PIT, jeżeli podatnik innych dochodów nie posiada. Dochody z lokat jeszcze przez dwa lata mają pozostać nie opodatkowane.

Frustracja i zniechęcanie ludzi kreatywnych do inwestowania w przedsiębiorstwa oraz odciąganie ich od biznesu jest w dalekosiężnych skutkach bardziej szkodliwe, niż przejściowe wyhamowanie tempa wzrostu gospodarczego.

Adam L. Kalus

jest prezesem Elmech-Baupol Polska