Producent słodyczy z Raciborza kończy głębokie zmiany, dzięki którym chce odrobić straty i wyruszyć na zakupy.
W zakończonym na niewielkim plusie pierwszym kwartale tego roku Zakłady Przemysłu Cukierniczego Mieszko zwiększyły sprzedaż słodyczy w kraju o 8 proc., a za granicą o 23 proc. Wszystko wskazuje na to, że w drugim kwartale podtrzymają dobrą passę.
Ostre cięcia
— Restrukturyzacja portfela produktów jest na ukończeniu. Kiedy przyszedłem do firmy, w jej ofercie było ponad 340 jednostek asortymentowych. Niedługo zostanie ich 200 — mówi Marek Moczulski, prezes Mieszka.
Aby wyeliminować straty wynikające z nieefektywnego zarządzania łańcuchem zakupów i dostaw, powołał on dział operacyjny, którego zadaniem jest koordynacja pracy dotychczasowych działów zaopatrzenia, produkcji i logistyki.
— Nie zamawiamy już nadmiernych ilości surowców, nie topimy środków w zapasach i produkujemy tylko to, co jest w danym momencie potrzebne — tłumaczy prezes.
Zmienił się też dyrektor handlowy oraz standardy pracy przedstawicieli handlowych. O kilkadziesiąt osób zmniejszyło się zatrudnienie.
Apetyt na przejęcia
Efekty restrukturyzacji i niedawnej emisji akcji mają znaleźć wyraz w wynikach jeszcze w tym roku. Marek Moczulski przewiduje, że średnioroczna rentowność operacyjna może wzrosnąć do 5 proc., a 2004 r. firma zakończy zyskiem operacyjnym, a także zyskiem ze sprzedaży. Wynik netto będzie zależał m.in. od kursu złotego do euro, bo Mieszko ma kredyty denominowane w unijnej walucie.
— Po uporządkowaniu i wzmocnieniu spółki pójdziemy na zakupy. Interesują nas średnie i duże firmy z komplementarną do naszej produkcją i dobrą marką. Po przejęciach nasze obroty powinny wzrosnąć do 300-400 mln zł — mówi prezes raciborskiej firmy.
Zapewnia, że w drugim kwartale sprzedaż Mieszka będzie większa niż przed rokiem. Pomoże w tym m.in. realizowany obecnie duży kontrakt na nowym rynku w basenie Morza Śródziemnego. W zasięgu ręki jest podobny kontrakt na dostawę słodyczy do innego kraju z tego regionu.