We wtorek na GPW panowała euforia zakupów. Byki oddaliły WIG20 od groźnego poziomu 1800 punktów. We wzrostach wspierały nas zwyżki na rynkach surowcowych i atmosfera panująca na zagranicznych parkietach. Europejskich inwestorów nie odstraszyły dane makro. Indeks zaufania inwestorów publikowany przez niemiecki instytut ZEW okazał się zdecydowanie gorszy od prognoz, jednak rynki nie przejęły się publikacją. Otwarcie sesji w USA nie przeszkodziło w handlu i dzienny urobek na GPW zachował się do momentu zamknięcia notowań.
Po tak dużych wzrostach może przyjść czas na małą korektę. Zwłaszcza, że tym razem handel na Wall Street nie zakończył się większymi wzrostami, a sesja przebiegała w nerwowej atmosferze. Inwestorzy musieli bowiem skonsumować nie najlepsze dane makro dot. sprzedaży detalicznej oraz wyniki finansowe amerykańskich gigantów. Ostatecznie udało zakończyć się „kosmetyczną” zwyżką głównych indeksów. Warto zwrócić uwagę na ponowne przebicie przez S&P500 poziomu 900 punktów. W godzinach porannych kontrakty na amerykańskie indeksy porządnie rosły, co może być zachętą do trzymania długich pozycji również i u nas.
Na środowej sesji nie poznamy istotnych raportów kwartalnych amerykańskich
gigantów. Czeka nas za to prawdziwy wysyp danych marko, co może sprawić, że na
rynkach kapitałowych będzie nerwowo. Duże znaczenie będzie miała cotygodniowa
zmiana na rynkach kredytów hipotecznych (godz. 13.). Półtorej godziny później
poznamy czerwcową inflację CPI i produkcję przemysłową w USA. O tej samej
godzinie światło dzienne ujrzy również indeks NY Empire State pokazujący
perspektywy biznesu na następne sześć miesięcy.