GPW przed szansą na wzrosty w feriowym rytmie

Waldemar Borowski
opublikowano: 2008-12-30 08:03

Ostatnia pełnowymiarowa sesja na GPW w tym roku nie powinna przynieść wyraźnych ruchów naszych głównych indeksów. Po poniedziałkowym obrocie widać, że inwestorzy mając do wyboru pomiędzy handlem akcjami a zimowymi feriami wybrali tę drugą opcję. Nawet końcówka kwartału i rytualne „window dressing” raczej nie są w stanie zmobilizować ich do większej aktywności i zaangażowania znaczniejszych środków.

Przed powrotem do gry, jeszcze w tym roku, polskim inwestorom staje też na przeszkodzie wyraźnie malejąca nadzieja na „efekt stycznia”, dla którego tym razem nie ma podstaw fundamentalnych. Zaprzepaszczona w ostatnich tygodniach grudnia szansa na rajd Św. Mikołaja i wyraźniejsze odbicie indeksów, raczej skutecznie obaliła mit dobrych miesięcy na przełomie roku dla kapitałowych inwestycji. Także zbliżający się wielkimi krokami sezon raportów i rosnące obawy co do zadawalających wyników czołowych amerykańskich i europejskich korporacji jest silną barierą przed napełnianiem portfeli akcjami. Według prognoz agencji Standard & Poor’s zyski spółek z USA  mają spaść w IV kw. o 11,9 proc. rdr, a w I kw. przyszłego roku o 10,3 proc. Wzrosty, według tej samej agencji, mogą pojawić się dopiero w II półroczu 2009 r. Nic więc dziwnego, że takie informacje odstraszają kupujących przed sięganiem głębiej do swoich kieszeni.

Trochę więcej powinno się dzisiaj dziać na rynkach towarowych. Nabierający coraz większych rozmiarów konflikt pomiędzy Izraelem a Hamasem, podziałał ostatnio jak zapalnik na wycenę ropy naftowej. Co prawda nie istnieją praktycznie żadne realne zagrożenia dla transportu „czarnego złota” z Bliskiego Wschodu, ale kapitał spekulacyjny tradycyjnie wykorzystuje okresy rosnącego napięcia politycznego w tym rejonie, do większych i gwałtowniejszych ruchów na kursie ropy.

Z podobnymi dylematami borykają się amerykańscy inwestorzy. Po świątecznych, symbolicznych wzrostach, przeszli oni do codzienności. Nastroje na Wall Street popsuła pogarszająca się sytuacja polityczna pomiędzy Indiami a Pakistanem i konflikt w Strefie Gazy, oraz niepokojące wieści płynące z sektora detalicznego. Wzrastająca cena ropy nie przełożyła się tym razem na wyraźniejszy ruch na północ wycen Chevrona, czy Exxon Mobil. Także informacja o możliwości przejęcia aktywów oraz 33 oddziałów upadłego w tym roku banku IndyMac, przez konsorcjum firm private equity składających się z JC Flowers&Co i Dune Capital Management nie rozgrzało notowań banków. W ostatnim okresie praktycznie tylko udziałowcy spółek produkujących i handlujących złotem mogą być zadowoleni z zachowania ich kursów na amerykańskiej giełdzie. Wyceny Newmont Mining Corp., Yamana Gold, czy Barrick Gold już od kilku tygodni pną się systematycznie do góry.

Ostatecznie nowojorskie parkiety, dzięki szarży kupujących w ostatniej godzinie, zakończyły dzień nieznacznymi spadkami. Indeksy Dow Jones i S&P500 opadły o niecałe 0,4 proc. Najlepiej na kontynencie amerykańskim poniedziałkową sesję zapamiętają inwestorzy w Toronto. S&P/ TSX Composite wzrósł o blisko 4 proc., głównie dzięki spółkom paliwowym i górniczym. Naftowy Oilexco Inc. podrożał aż o ok. 30 proc., a producent miedzi w Nevadzie i właściciel opcji zakupu złóż w Sierra Gorda w Chile, Quadra Mining zwiększył swoją wartość o blisko 19 proc.

Dobra postawa firm górniczych i naftowych za oceanem powinna wspomóc notowania KGHM oraz PKN Orlen. Jeśli także wskaźnik Conference Board, który poznamy o godzinie 16 okaże się zbliżony do oczekiwań (prognoza mówi o wzroście do 45,2 pkt.), to GPW, przy leniwych obrotach, ma szansę zakończyć przedostatnią sesję w tym roku w zielonym kolorze.