GPW ruszy za Ameryką

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 24-01-2008, 08:56

Na widok wczorajszych wyczynów amerykańskich indeksów można było przecierać oczy ze zdumienia. Przez całą sesję trwała wojna karnawału z postem, a ostatnie słowo należało do tego pierwszego. Walka była niezwykle zażarta - dzienna amplituda wyniosła aż 5 proc., co jak na  warunki amerykańskie jest wartością rzadko spotykaną.

O końcowym wyniku przesądził udany test wtorkowego dołka na poziomie 11640 pkt. na DJI. Gdy indeks dotarł wczoraj ponownie w ten rejon, inwestorzy przypomnieli sobie, że Fed jest w nastroju do obniżania stóp procentowych i nie zawaha się uczynić tego ponownie w razie potrzeby. Stremowane tym niedźwiedzie nie odważyły się przekroczyć linii na piasku. To zawahanie kosztowało je, jak się potem okazało, bardzo dużo. Początkowo niewielkie odbicie od wsparcia wywołało lawinę zleceń kupna, a potem paniczne zamykanie krótkich pozycji, dzięki czemu DJI wystrzelił 600 pkt. w górę i zamknął wysoko ponad barierą 12 000 pkt.

Doszukiwanie się głębszych przyczyn tego nagłego zwrotu byłoby typowym dopasowywaniem uzasadnienia do faktu. Podstawowy motyw był natury technicznej, a reszta należy do dziedziny  swobodnej interpretacji.  Można wspomnieć, że tematem dnia było gigantyczne odbicie cen akcji firm AMBAC i MBIA, zajmujących się ubezpieczaniem obligacji municypalnych. Do wzrostu o odpowiednio 72 i 33 proc. przyczyniła się informacja o rozmowach w celu ich dokapitalizowania. 

Generalnie najwięcej zyskały sektory najmocniej doświadczone przez spadki – finansowy i budowlany. Inwestorzy kupowali silnie przecenione akcje licząc na to, że niższe stopy procentowe przywrócą spółkom dawną rentowność. Po decyzji Fed spadło oprocentowanie kredytów hipotecznych, a ponadto podano wczoraj do wiadomości, że wzrosła liczba wniosków kredytowych.

Wczorajsza zwyżka za oceanem powinna postawić dziś na nogi rynki Europy. Wzrosty w Azji nie były co prawda równie spektakularne jak niedawne spadki, ale wszystkie tamtejsze giełdy skończyły na plusach. Wzrost gospodarczy  w Chinach nadal jest wysoki  - wzrost PKB w IV kw. wyniósł 11,2 proc.

Dax zacznie dzień od wzrostu od ok. 4 proc. wzrostu. Także indeksy GPW wykreślą analogiczne luki hossy. Wig20 najprawdopodobniej zbliży się do linii 3000 pkt. Do końca sesji jednak daleko, a jeśli amerykańskie kontrakty sugerujące teraz minimalnie wzrostowe otwarcie w USA przejdą na minusy, początkowy entuzjazm szybko wyparuje. Inwestorzy nadal bowiem mogą się obawiać, że mają do czynienia jedynie z ostrą korektą w rynku niedźwiedzia, nie zaś początkiem dłuższej fali wzrostowej. Przy takim rozchwianiu rynków, jakie teraz obserwujemy, ostrożność jest ze wszech miar wskazana. Na razie jednak nadzieja na wsparcie ze strony Fed powinna pomagać bykom w obronie i być może powiększeniu zdobyczy.

 

 


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane