Zakusy zagranicznych giełd, by przejąć kontrolę nad naszym rynkiem obrotu energią, są niebezpieczne — uważa Ludwik Sobolewski, prezes warszawskiego parkietu
GIEŁDA Prezes potwierdza, że zaczął rozmowy o przejęciu TGE. Rokowania są dobre, a ambicje międzynarodowe.
Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych (GPW), potwierdza nieoficjalne informacje "Pulsu Biznesu" z ubiegłego tygodnia. Rozmowy GPW z akcjonariuszami konkurencyjnej Towarowej Giełdy Energii (TGE) już się rozpoczęły i są na dobrej drodze.
— Rozważamy nabycie akcji TGE, i jest to już pewien proces, który oczywiście obejmuje rozmowy z innymi akcjonariuszami. Ich reakcja jest taka, że pozwala nam to realizować proces, ale zaznaczam, że jest to wstępny etap przedsięwzięcia — podkreśla Ludwik Sobolewski.
Wycena jak żart
Szef GPW nie ujawnia, jakie źródła finansowania zamierza wykorzystać spółka, żeby zapłacić za akcje TGE, i czy w tym celu poprosi inwestorów o dodatkowy kapitał. Jego zdaniem, ze sfinansowaniem transakcji nie będzie problemu. Nie wypowiada się na razie na temat wartości akcji, jednak metody wyceny spółki, którymi zarząd TGE posłużył się, by oszacować jej wartość (na około 300 mln zł), oparte m.in. na porównaniu wskaźników cena/zysk dla GPW i TGE, traktuje — mówiąc oględnie — z przymrużeniem oka.
— Nie będę się na ten temat wypowiadał, gdyż nie znam metody dojścia do takiej kwoty. Na pewno metoda oparta na porównaniu wskaźników dla GPW i TGE jest błędna, a nawet błędna w stopniu ekstrawaganckim. Innymi słowy, jest to chyba żart — komentuje Ludwik Sobolewski.
Mury i okopy
Prezes GPW dodaje, że zmiana statutu TGE, który obecnie uniemożliwia przejęcie kontroli nad spółką przez inwestora strategicznego, jest warunkiem zrealizowania transakcji.
— TGE potrzebuje inwestora, który z pozycji głównego akcjonariusza pokieruje jej sprawami strategicznymi. Przypomina to sytuację ze spółką CeTO (obecnie: BondSpot), którą przejęliśmy w 2009 r. w sytuacji braku lidera w akcjonariacie, a efekty tego przejęcia dla rynku obligacji skarbowych są więcej niż zadowalające. Tyle tylko że statut CeTO nie składał się z okopów, murów obronnych i bastionów, wymyślonych po to, aby uniemożliwić pojawienie się jakiejś istotniejszej siły w akcjonariacie spółki. Likwidacja tych rozwiązań jest warunkiem realizowania przez nas transakcji i jest jasne, że to, co będziemy zapewne negocjować, obejmie także te kwestie. Nie sądzę zresztą, żeby to był jakikolwiek problem dla akcjonariuszy, którzy zdecydują się powierzyć GPW odpowiedzialność za rozwój spółki i rynku energetycznego — uważa prezes GPW.
Groźne partnerstwo
Jak widzi przyszłość polskiej giełdy energii potencjalny inwestor strategiczny? Międzynarodowo.
— Jesteśmy zainteresowani budową silnego rynku obrotu energią w centralnej i wschodniej Europie we współpracy z partnerami krajowymi i zagranicznymi. Mamy ogromne doświadczenie we współpracy międzynarodowej, zarówno na poziomie technologii, jak również samego biznesu. Chcemy obsługiwać obrót zarówno towarami giełdowymi, jak i instrumentami finansowymi: kontraktami terminowymi opartymi na towarach giełdowych. Pamiętajmy, że rynek energii to nie tylko obrót samą energią elektryczną. W grę wchodzą różne źródła tej energii oraz powiązane z nimi prawa majątkowe. W naszej strategii jest więc również przewidziany rozwój rynku innych towarów o podobnej charakterystyce, jak również innych instrumentów powiązanych, jak np. praw majątkowych do różnych rodzajów energii czy uprawnień do emisji gazów cieplarnianych. Z dyrektywy Komisji Europejskiej wynika możliwość organizowania przez państwa członkowskie aukcji uprawnień do emisji CO2 wyłącznie na platformie organizowanej przez rynek regulowany — podkreśla Ludwik Sobolewski.
Jego zdaniem, jest bardzo ważne, żeby Polska sama zorganizowała sobie giełdowy obrót energią, a zakusy zagranicznych giełd, by przejąć kontrolę nad naszym rynkiem, są niebezpieczne.
— Pamiętajmy, że chodzi jak zwykle o interesy — kto i gdzie będzie czerpał największe korzyści z organizacji rynku europejskiego. Dlatego tego tematu nie wolno odpuścić, np. powierzając rolę organizatora Nordpoolowi, który bardzo interesuje się naszym rynkiem. Mamy już w historii rynku kapitałowego giełdę wiedeńską, która chciała być jeszcze kilka lat temu naszym białym rycerzem. Teraz jest dwukrotnie mniejsza niż giełda warszawska. Nie widzę powodów, by uczyć się tylko z cudzych doświadczeń, a z własnych nie — dodaje prezes GPW.