Hedging a opcje walutowe

Marta Walczak
opublikowano: 12-04-2011, 09:02

Mimo rosnącej popularności hedgingu niektórzy właściciele małych spółek wciąż popełniają błędy podczas jego stosowania.

Hedging jest to strategia polegającą na całkowitej eliminacji lub częściowym ograniczeniu danego rodzaju ryzyka. Przykładem może być ryzyko związane ze zmianami rynkowymi kursów walut. Jeśli dana firma spodziewa się w określonym terminie wypływu walutowego, może z wyprzedzeniem, stosując kontrakty terminowe, a także opcje, sprzedać lub kupić walutę, ograniczając ryzyko finansowe. Czy zawarcie transakcji zabezpieczającej było dla firmy opłacalne, może się jednak okazać dopiero po ostatecznym rozliczeniu. Zależy to od faktycznych zmian kursów walutowych.

— Głównym celem hedgingu jest ograniczenie ryzyka finansowego. Jeśli decydujemy się na stosowanie zabezpieczeń, to tym samym musimy się liczyć z utratą ewentualnych korzyści finansowych, które uzyskalibyśmy w przypadku spełnienia się pozytywnego dla nas scenariusza — mówi Mirosław Budzicki, specjalista bankowy w departamencie skarbu PKO BP.

Bez paniki

Nie wszystkie przedsiębiorstwa decydują się jednak na hedging. Wynika to ze strachu przed powtórką zdarzeń z 2009 r. i, w niektórych przypadkach, z braku wiedzy na temat zabezpieczeń.

— Do najczęstszych przyczyn niechęci małych przedsiębiorstw do hedgingu można zaliczyć nieświadomość istnienia ryzyka kursowego w firmie i nieumiejętność jego zidentyfikowania, niski poziom wiedzy na temat metod ograniczania ryzyka kursowego, obawy dotyczące skutków księgowo-podatkowych zawieranych transakcji, a także strach przed stratami poniesionymi kilka lat temu przez polskie przedsiębiorstwa i banki na opcjach walutowych — wymienia Marcin Radomski, dyrektor w departamencie korporacyjnych produktów skarbowych Banku BPH.

Konsekwencją kryzysu finansowego był znaczący spadek obrotów na pozagiełdowym rynku walutowych instrumentów pochodnych. Przyczyną były przede wszystkim straty poniesione przez polskie przedsiębiorstwa na opcjach walutowych w latach 2008-09, a także liczne plotki wzmagające niechęć do zawierania zabezpieczających transakcji pochodnych. Straty poniesione przez polskie przedsiębiorstwa na instrumentach pochodnych nie są jednak odosobnionym przypadkiem. W tym samym okresie podobna sytuacja dotknęła przedsiębiorstwa azjatyckie, meksykańskie i brazylijskie.

— Błędne informacje doprowadziły do sytuacji, w której w gruncie rzeczy klasyczny instrument zabezpieczający, jakim jest opcja, stał się synonimem toksycznego instrumentu nieuchronnie prowadzącego do strat. W rzeczywistości opcje są dobrym sposobem na efektywne zabezpieczenie pozycji walutowej. Nabytą przez przedsiębiorcę opcję można porównać do ubezpieczenia przed negatywnymi zdarzeniami, za które przedsiębiorca płaci tzw. premię. Problem polega jednak na tym, że niewiele małych i średnich przedsiębiorstw jest skłonnych płacić za zabezpieczenie ryzyka kursowego — tłumaczy Marcin Radomski.

Potrzebna wiedza

Innym problemem związanym z używaniem hedgingu jest brak wystarczającej wiedzy na jego temat.

— Najczęściej popełnianym przez małe przedsiębiorstwa błędem jest niewłaściwe zrozumienie istoty hedgingu. Niektórzy błędnie traktują transakcje zabezpieczające jako instrumenty mające każdorazowo tworzyć pozytywny wynik finansowy. Innym problemem jest brak przemyślanej strategii zabezpieczeń, brak konsekwencji i systematyczności w działaniu. Ponadto niektórzy nie mają wystarczających nakładów na zorganizowanie zarządzania ryzykiem kursowym, a także nie uwzględniają otoczenia i działań konkurencji — mówi Marcin Radomski.

Coraz więcej firm zaczyna jednak dostrzegać pozytywne strony hedgingu i edukuje się w tej dziedzinie.

— Do przeszłości można zaliczyć większość niewłaściwych działań firm, np. spekulacje. W ostatnim okresie znaczna część przedsiębiorstw podjęła wysiłek i zaczęła zwiększać kompetencje niezbędne do sprawnego zarządzania ryzykiem rynkowym. W konsekwencji powstało stanowisko treasurera, który może być partnerem zarówno dla zarządu firmy jako koordynator hedgingu w ramach przedsiębiorstwa, jak i dla banków oferujących produkty pochodne — podsumowuje Maciej Czerwiński, kierownik marketingu instrumentów pochodnych BRE Banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Walczak

Polecane