Hortex ma kolejny program naprawczy

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2002-12-03 00:00

W ciągu roku Hortex zmniejszył stratę o 20 mln zł, ale jego sytuacja finansowa nadal jest zła. Z pozycji lidera rynku soków spadł na czwartą pozycję. W opinii ekspertów, przeciągająca się restrukturyzacja to nie tylko efekt niezdecydowania akcjonariuszy, lecz także zbyt małej aktywności zarządu spółki.

Hoop, producent napojów, zamierza złożyć ofertę przejęcie w przyszłości Hortexu. Obie firmy są w branży dobrze znane, ale jeszcze pięć lat temu taki pomysł nikomu nie przyszedły do głowy. Hoop był niewielkim producentem tanich napojów, Hortex wprawdzie odczuwał już skutki działania wolnego rynku, ale nadal był gigantem — chociaż nogi miał gliniane, jego wartość rynkowa była niepodważalna. Kiedy mówiło się o prywatyzacji, jako potencjalnych kandydatów wymieniano Pepsi i Coca-Colę, największych potentatów w branży napojów. Hortex mógłby wtedy wchłonąć Hoopa prawie niezauważalnie. Miał za sobą cztery duże banki.

Cztery lata restrukturyzacji doprowadziły do spadku znaczenia Hortexu na rynku, a sytuacja finansowa poprawiła się tylko nieznacznie. W ciągu ostatniego roku obrotowego spółka zdołała zmniejszyć straty z 50 mln do 30 mln zł. Udało się też osiągnąć niewielki zysk na poziomie operacyjnym.

— Udało się to mimo załamania sprzedaży jesienią 2001 r., którą wywołały ograniczenia w finansowaniu działalności spółki — tłumaczy Tomasz Kurpisz, szef Hortexu.

Prezes liczy, że konsolidacja udziałów w rękach jednego akcjonariusza — Bank of America (BoA) pozwoli zamknąć naprawę spółki. Do tej pory nie doszło bowiem do zapowiadanej od dwóch lat zamiany bonów handlowych (obciążających spółkę na 220 mln zł) na długoterminowe obligacje. Banki — byli akcjonariusze: EBOR, Bank Handlowy i BGŻ — są do tego zobligowane umową, ale nie zdołały doprowadzić do emisji. BoA szuka innych instrumentów finansowych, ale lepiej nie chwalić dnia przed zachodem słońca.

Zdaniem analityków branży, za złą kondycję Hortexu bardziej niż akcjonariusze odpowiada zarząd. W ich opinii przekształcanie spółki wlecze się, bo kierującym brakowało determinacji i konsekwencji. Hortex sprzedał zbędny majątek, skonsolidował produkcję.

— Hortex naprawiał, naprawiał, a efektów prawie nie widać. Zarząd Agrosu Fortuny natomiast, spółki, która z holdingu Agros przejęła wszystko, co nie interesowało inwestora, w ciągu roku doprowadził do odzyskania jej rentowności. Nie miał innego wyjścia — w 2000 r. grupa Agrosu Fortuna miała 90 mln zł straty i 100 mln zł długu, a 2001 r. spółka zamknęła już zyskiem 0,7 mln zł przy przychodach 483 mln zł. Nie oglądali się na pieniądze akcjonariuszy — mówi jeden z analityków giełdowych.

— Restrukturyzacja spółki została sfinansowana wyłącznie ze środków przez nią wypracowanych. Zrezygnowaliśmy z produkcji 400 pozycji, musieliśmy sprzedać trzy zakłady — zatrudniają do dziś tych samych pracowników, wzmocniliśmy marketing, zmniejszyliśmy zadłużenie o połowę — mówi Marek Moczulski, prezes Agros Fortuna.

Hortex stracił pozycję lidera w rynku soków. Tomasz Kurpisz twierdzi, że spadek udało się zatrzymać i Hortex kontroluje nadal 18 proc. rynku soków owocowych. Z naszych informacji wynika, że jako producent kilku marek Hortex nie przekracza wartościowo 12 proc. udziałów. Lepszy jest Maspex, Agros i Sonda.

— Najwyższe notowania zachowała marka Hortex — wyprzedza marki: Fortuna, Garden, Kubuś i Tymbark. Procentuje jeszcze wiele lat obecności w świadomości Polaków, ale po fuzji Agrosu i Sondy Hortex może stracić także to — twierdzi jeden z naszych rozmówców.

W styczniu ma być gotowy dwuletni program rozwoju Hortexu. Myślą przewodnią będzie odbudowanie pozycji spółki i wypromowanie na nowo soków Hortexu.

— Na początku roku ruszy pierwsza od 1999 r. tak duża kampania reklamowa. Do tej pory nie było na to środków — podkreśla szef Hortexu.