Icopal pogrąża Polinovę

Radosław Omachel
opublikowano: 2002-07-12 00:00

Polinova, producent papy, pada. Jej akcjonariusze obarczają za to winą konkurencyjny Icopal, który przejął wierzytelności spółki i zablokował uzgodnione już porozumienie układowe.

Postępowanie układowe Polinovy, producenta papy z Bierunia, trwało od połowy 2001 r. i było na dobrej drodze do zakończenia. Chodziło o restrukturyzację 3,5 mln zł zobowiązań.

— Uzyskaliśmy zgodę firm reprezentujących 2/3 wierzytelności na redukcję długu o 40 proc. Umowa miała być podpisana 25 czerwca — mówi Robert Gola, prezes Isoglassu.

Spółka ta jest właścicielem 25 proc. udziałów w Polinovie, pozostałe walory należą do Beskidzkiego Domu Maklerskiego (17 proc.) oraz osób fizycznych, m.in. pracowników.

Za układem z Polinovą głosował też największy wierzyciel — warszawska spółka Trade Trans.

Sytuacja szybko się jednak zmieniła na niekorzyść Polinovy. Na scenę wszedł Icopal Zduńska Wola. Spółka należy do duńskiej grupy Icopal, która opanowała już 40 proc. polskiego rynku, ma też dominującą pozycję na Słowacji i w Czechach.

— Dwa dni przed posiedzeniem sądu w Katowicach, który miał zatwierdzić porozumienia okazało się, że Trade Trans sprzedał dług Icopalowi, największemu producentowi papy w Polsce — twierdzi Robert Gola.

Przejęta wierzytelność przekraczała 500 tys. zł — 15 proc. całego długu Polinovy. To wystarczyło, żeby zablokować układ.

— Chroniliśmy własne interesy — mówi Halina Bednarska, dyrektor ekonomiczny Icopalu.

Przedstawiciele spółki pojawili się w Polinovie 1 lipca w towarzystwie komornika i policji. W ramach zabezpieczenia środków pod wierzytelności, zablokowano konta spółki, zapieczętowano surowce i produkty. Zakład wstrzymał produkcję.

Zdaniem Jerzego Korcza, prezesa działającej w branży obrotu wierzytelnościami firmy Jatex, wykupienie długu Polinovy przez Icopal nosi znamiona agresywnego przejęcia.

— Dochodzi do tego rzadko i tylko w przypadku długów o mniejszej wartości. W przypadku większych wierzytelności jest to nieopłacalne — mówi Jerzy Korcz.