Igrzyska miały zwiększyć liczbę turystów w Wielkiej Brytanii, a szczególnie w Londynie, z milionem dodatkowych turystów dziennie, ale wielu sklepikarzy skarżą się na mniejszy niż zazwyczaj ruch.
Ostrzeżenia o zatłoczonym transporcie publicznym i najbardziej ruchliwych miejscach w mieście sprawiły, że Londyńczycy wzięli urlopy lub pracują z domu w czasie Igrzysk. Turyści tymczasem, stronią od West Endu, gdzie znajdują się największe atrakcje Londynu.
Z badania przeprowadzonego przez firmę Experian wynika, że Igrzyska mają negatywny wpływ na liczbę osób odwiedzających sklepy w Zachodnim Londynie. W ujęciu rocznym liczba odwiedzających spadła o 12,4 proc.
- Igrzyska są ekonomiczną porażką, ponieważ Londyn jest zupełnie pusty: hotele, restauracje, ulice. Londyn jest jak miasto-zombie. West End – zazwyczaj w sobotnie noce wypełniony ludźmi – był zupełnie pusty w ostatnią sobotę: niemal nikogo nie było w teatrach, barach itd. Większość Londyńczyków uciekło z miasta, a 2 miliony podobno pracowały w domu – napisał Nouriel Roubini na Twitterze.
