Infosys da 500 etatów

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 08-09-2010, 00:00

Indyjski potentat chce podwoić w dwa lata liczbę klientów. W sumie będzie zatrudniał w Łodzi 1500 osób.

Echa wizyty premiera Donalda Tuska w Indiach

Indyjski potentat chce podwoić w dwa lata liczbę klientów. W sumie będzie zatrudniał w Łodzi 1500 osób.

Pierwsze dobre wieści z wizyty premiera w Indiach. W poniedziałek podczas Polsko-Indyjskiego Forum Gospodarczego w Bangalore firma Infosys zapowiedziała ekspansję w Polsce — doniósł "The Times of India".

Stawiają na Łódź

— Zwiększymy zatrudnienie w łódzkim centrum do 1,5 tys. osób do 2012 r. z około 1 tys. obecnie, aby obsługiwać co najmniej 20 klientów z rynku europejskiego i amerykańskiego — mówi urzędujący na co dzień w Polsce Krystian Bestry, dyrektor zarządzający Infosys BPO Europe.

Firma ma jeszcze centrum BPO w Pradze, gdzie zatrudnia 450 osób. Dziś łódzka placówka ma 10 klientów, którym oferuje usługi w 22 językach obcych. Polskie centrum przynosi 13 proc. przychodów Infosys z działalności BPO, które w roku finansowym 2010 wyniosły 352 mln USD.

Infosys pojawił się w Łodzi w 2007 r., gdy kupił od Philipsa centrum BPO, które wówczas zatrudniało 770 osób. W ramach tej samej transakcji przejął za 28 mln USD jeszcze dwa inne centra Philipsa. Inwestycja w Polsce sięgnęła zaledwie 10 mln USD. Na całym świecie Infosys BPO ma 12 centrów, w tym pięć w Indiach. Zatrudniają one 18,5 tys. osób.

Wsparcie rządu

— Ta decyzja potwierdza atrakcyjność Polski jako lokalizacji inwestycji centrów SSC/BPO nawet dla firm z Indii, stolicy tego sektora usług — podkreśla Jacek Levernes, szef centrów usług HP w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie.

— Oprócz strategicznej lokalizacji w Europie, Polska ma wydajną i względnie niedrogą siłę roboczą, utalentowanych pracowników, polityczną stabilność i aktywny rząd, który oferuje zachęty zagranicznym inwestorom — chwali cytowany przez "The Times of India" Swaminathan Dandapani, szef Infosys BPO.

Oby zagraniczni inwestorzy jak najdłużej tak myśleli o Polsce. Niestety, z zachętami dla firm BPO jest ostatnio nie najlepiej. Ministerstwo Finansów nie chce, by firmy BPO wchodziły do specjalnych stref ekonomicznych, bo "ten sektor i tak się dobrze rozwija". Co do grantów rządowych w ramach programów wieloletnich, to wiele firm ma z nimi kłopot i miesiącami czeka na decyzje Rady Ministrów. A unijne pieniądze na wspieranie centrów usług na ten rok już się skończyły.

— To świetnie, że premier Donald Tusk wraz z delegacją poszukuje w Indiach inwestorów. Wielokrotnie samo to, że w daną sprawę zaangażowała się jedna z najważniejszych osób w kraju, ma dla inwestorów duże znaczenie i pomaga ich przekonać do Polski. Ale warto pilnować też krajowych mechanizmów wspierających inwestorów, które są ważne dla nich tak samo jak możliwość spotkania z premierem czy ministrem, abyśmy w najbliższych latach mogli rywalizować o inwestycje nie tylko naszymi kadrami, znajomością języków oraz kosztami pracy. Ulgi i zachęty inwestycyjne mają zawsze wpływ na ostateczną decyzję o lokalizacji projektu — przypomina Paweł Tynel, dyrektor w Ernst Young.

300

Tyle centrów BPO pracujących na potrzeby własnych korporacji (BPO) i dla klientów zewnętrznych (SSC) jest w Polsce...

40

tys. ...tyle osób zatrudniają...

70

tys. ...a tylu będą miały pracowników za dwa lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane