Z technicznego punktu, dla indeksu WIG20 silnym wsparciem jest poziom 1800 pkt. Przebicie go otworzyłoby drogę do kolejnego wsparcia, na linii bessy 50 pkt. niżej. Spora część analityków wróży niestety jeszcze gorszy scenariusz. Inwestorzy zmęczeni są już wyczekiwaniem kosmetycznych zmian w danych gospodarczych i oczekują konkretów. Być może nieco jaśniejszy obraz sytuacji dadzą nam wyniki za drugi kwartał krajowych spółek, których publikacja rozpocznie się już wkrótce.
Od piątkowej sesji na rynku nie pojawiła się żadna znacząca informacja dla rynku akcji, zaś indeksy azjatyckie rozpoczęły nowy tydzień od spadków. W ich ślady poszły również kontrakty na amerykańskie indeksy, co nie wróży najlepiej dla parkietów w Eurolandzie (w tym również i GPW). Ich wskazania mogą się jeszcze zmienić.
Kalendarz makroekonomiczny świeci dzisiaj pustkami. Znajdziemy w nim dwa odczyty. Pierwszy z nich - indeks Sentix (godz.10:30), który wskazuje poziom zaufania wśród europejskich inwestorów. Według prognoz, w lipcu wzrósł on do -24 pkt z poziomu blisko 3 pkt niżej.
Dużo ważniejszy odczyt będzie miał miejsce na finiszu sesji na GPW. O godz.
16 światło dzienne ujrzy bowiem indeks ISM dla usług. Ponieważ ten sektor
generuje blisko 90 proc. PKB największej światowej gospodarki obrazujący jego
kondycję wskaźnik powinien mieć wpływ na atmosferę na parkiecie. Prognozowany
jest skromny wzrost indeksu do 45,5 pkt. z 44 pkt. Jeżeli dane okażą się równe
oczekiwaniom rynku – powinny nieco pobudzić obóz byków. Dla przypomnienia - w
ostatnim tygodniu indeksy PMI dla krajów na Starym Kontynencie wskazywały nieco
lepsze wartości niż wskazywała średnia analityków.