Jak w Polsce spadły ceny aut. Czy to Chiny, czy statystyka GUS?

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2026-10-26 18:11

W ciągu roku ceny nowych aut w Polsce się obniżyły, a w większości krajów Unii Europejskiej wzrosły. Pytanie czy to kwestia importu z Chin, czy sposobu pomiaru?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Ku uciesze klientów i dilerów oraz przerażeniu geopolityków, chińskie marki samochodowe szybko zdobywają serca Polaków. Ostatnio ich udział w sprzedaży nowych aut w Polsce przekroczył 13 proc. (za okres styczeń-wrzesień) i tym samym jest najwyższy w krajach UE. Jeszcze w zeszłym roku liderem pod tym względem była Hiszpania.

We wrześniu ceny aut w Polsce o 3,9 proc. w dół. W Europie w górę

Import tanich pojazdów z Chin w naturalny sposób wpływa na obniżenie cen na całym rynku. Według danych GUS ceny nowych samochodów spadły we wrześniu o 3,9 proc. r/r. W ciągu trzech ostatnich lat spadek wyniósł już łącznie 10 proc. Tak działa konkurencja, ceny tną dotychczasowi liderzy rynku, by utrzymać swoje udziały w sprzedaży.

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak to, że podobnego zjawiska nie widać w innych krajach Unii Europejskiej. Ceny nowych aut we wrześniu w UE wzrosły o 0,8 proc. r/r. Na największym rynku, czyli w Niemczech, wzrost był jeszcze wyższy.

Dużo chińskich samochodów wpływa na średnią. Ale to nie tylko kwestia cen

Jednym z powodów różnicy między Polską, a innymi krajami może być udział w rynku chińskich marek.

– Chińskie auta są co do zasady tańsze od europejskich, więc samą obecnością w koszyku obniżają średnie ceny. Do tego wymusiły reakcję konkurencji. Importerzy przez długi czas nie reagowali obniżkami cen. Zachowali się jak kontenerowiec, który potrzebuje długiego dystansu, żeby zawrócić. Reakcja była więc późna, ale za to gwałtowna – mówi Michał Siedzieniewski z branżowego miesięcznika „Dealer”.

Intrygujące jest to, że w Polsce spadek cen jest wyższy niż na rynkach, gdzie chińskie marki też szybko rosną, jak w Hiszpanii (12,8 proc. udziału) czy Włoszech (11,9 proc.). Zdaniem Michała Siedzieniewskiego może być to efekt innej struktury sprzedaży.

– W krajach południowych sprzedają się głównie małe miejskie auta. U nas marki premium mają ponad 20 proc. rejestracji, tam nieco ponad 15 proc. Co ważne, w Polsce ich udział spadł w ciągu roku o 2 pkt procentowe, z 22,5 do 20,5 proc., podczas gdy we Włoszech zmniejszył się tylko o 0,6 pkt, a w Hiszpanii się nie zmienił. Koszyk przesunął się więc u nas z obu stron jednocześnie: ubyło drogich aut, przybyło tanich – mówi Siedzieniewski.

Na ceny istotny wpływ mają też marże dilerów, a nie tylko producentów.

– Producenci narzucili sieciom bardzo wysokie plany sprzedażowe, co wywołało ogromną presję. W zeszłym roku mediana rentowności netto spółek dilerskich spadła do zaledwie 1,1 proc., a jeszcze dwa lata wcześniej przekraczała 2 proc. – mówi Siedzieniewski.

Statystyka nie zawsze musi mówić prawdę

Jednak trudno uniknąć wrażenia, że na ceny może mieć też wpływ sposób pomiaru. Trzeba podkreślić, że urzędy statystyczne mierzą ceny porównywalnych towarów, czyli na przykład takiego samego samochodu. W sytuacji gdy na rynku pojawia się dużo nowych modeli i marek oraz gdy istniejące modele zmieniają istotnie wyposażenie, zapewnienie tej porównywalności jest dużym wyzwaniem i prowadzi do dużych różnic w dynamice cen między krajami, w zależności od przyjętych metod.

Dotychczas ten problem był dobrze widoczny na rynku elektroniki. Jest to rynek bardzo zglobalizowany i konsumenci we wszystkich krajach kupują podobny towar, który co do zasady musi mieć podobną cenę. A mimo to między krajami UE występują bardzo duże różnice w dynamice cen elektroniki. Na przykład, w Polsce ostatnio taniała ona o 0,2 proc. r/r, a w Czechach drożała o prawie 10 proc. Jednym z wielu powodów tych różnic może być to, że elektronika ulega tak szybkim zmianom technologicznym, iż samo zapewnienie porównywalności jest wyzwaniem.

W 2023 r. ekonomiści Bundesbanku opublikowali badanie*, z którego wynika, że różnice w metodach korekty jakości towarów między krajami mogą w przypadku elektroniki i podobnych towarów odpowiadać za ponad połowę zróżnicowania dynamiki cen między największymi rynkami. Tamto badanie nie obejmowało samochodów, ale wnioski mogą być podobne. Różnice w cenach mogą wynikać w jakiejś mierze z odmiennej korekty o jakość.

Tego problemu wbrew pozorom nie da się łatwo rozwiązać. Wyobraźmy sobie czysto teoretycznie, że w jednym roku konsumenci kupują dwa samochody niemieckie, a w drugim jeden niemiecki, a jeden chiński. Wszystkie mają identyczne parametry i wyposażenie. Czy w dynamice cen wziąć tylko zmianę ceny tego niemieckiego? To może zawyżyć dynamikę cen i tym samym zaniżyć realną korzyść dla konsumentów. Czy więc uwzględnić niższą cenę samochodu chińskiego? Gdyby jego jakość okazała się finalnie niska, to wtedy zaniżylibyśmy ceny i zawyżyli realną korzyść konsumentów.

Tendencja jest generalnie taka, że urzędy statystyczne przechylają się w stronę zawyżania dynamiki cen. Wspomniane badanie Bundesbanku wskazuje, że ogólna inflacja może być zawyżona z tego powodu od 0,3 do nawet 0,9 pkt proc. Istnieje wiele innych badań, które prowadzą do podobnego wniosku.

Mając świadomość tej tendencji, podejrzewam, że urzędy statystyczne w Europie mogą mieć dziś problem z odpowiednim uwzględnieniem spadku cen aut. Nie wykluczałbym, że głęboki spadek cen pokazywany przez GUS w lepszy sposób odzwierciedla realne korzyści konsumentów.

* Menz J.-O., Wieland E., Mehrhoff J., Estimating the impact of quality adjustment on consumer price inflation, Deutsche Bundesbank Discussion Paper, nr 49/2022