Taka szansa pojawia się raz na wiele lat. Polska właśnie przed nią stoi.
— Możemy stać się jednym z trzech krajów na świecie, w którym zlokalizowanych będzie najwięcej zaawansowanych centrów usług zajmujących się np. wspieraniem decyzji w globalnych koncernach. Indie, obecny lider, na pewno będą w pierwszej trójce. Pytanie, kto jeszcze. Konkurujemy z Wielką Brytanią, Irlandią i Chinami, ale mamy duże szanse. Bitwa na jakość i wartość rozegra się w ciągu najbliższego roku-dwóch — przewiduje Jacek Levernes, prezes centrów usług Hewlett-Packard (HP) w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie oraz szef Zrzeszenia Liderów Usług Biznesowych (ABSL).
Jego zdaniem, w Indiach, gdzie jest największa liczba centrów usług, przejście do bardziej zaawansowanych procesów to naturalna kolej rzeczy. Ale pozostałe kraje muszą powalczyć, by ściągnąć centra wiedzy (KPO — knowledge process outsourcing oraz DS — decision support). Dla Polski jest to szansa na skok rozwojowy i prawdziwe przejście od produkcji do usług.

Śmietanka w zasięgu
Gra jest warta świeczki: miejsca pracy w centrach KPO/DS można porównać do etatów w ośrodkach badawczo-rozwojowych. Tu już nie zatrudnia się absolwentów znających języki, lecz wyspecjalizowanych profesjonalistów z kilkuletnim doświadczeniem. To creme de la creme w centrach usług. Ten segment sektora BPO/SSC (business process outsourcing/shared services centers) rozwija się dopiero od niedawna, ale rośnie najszybciej.
— Dziś w Polsce takich miejsc pracy jest 3 tys. Przyrost może sięgnąć 50-70 proc. rocznie. Już niedługo mogłoby to być 7-10 tys. etatów — szacuje Jacek Levernes.
Dla porównania: sektor BPO/SSC i outsourcingu, w którym w Polsce pracuje ponad 50 tys. osób, rośnie o 15-20 proc. rocznie.
Aby powalczyć o kolejne inwestycje, rząd powinien utrzymać obecne warunki inwestowania i rozważyć kolejne zachęty.
— System wsparcia nie docenia odpowiednio tej zaawansowanej i szybko rosnącej części sektora BPO/SSC. Nie można stawiać na równi miejsc pracy tworzonych w centrum księgowym i centrum wiedzy. Takie inwestycje to większa wartość dodana, więc także zachęty powinny być inne — podpowiada prezes europejskich centrów SSC HP.
— Do każdego projektu podchodzimy indywidualnie. Ponadto będę się starał, by w unijnych programach na lata 2013-20 wyróżnić przedsięwzięcia, które tworzą dobre miejsca pracy — obiecuje Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.