Kik: przyjęcie propozycji PO, to kapitulacja PiS

(Marek Druś)
opublikowano: 08-12-2006, 11:49

Według politologa prof. Kazmierza Kika propozycja złożona PiS przez PO, to najkrótsza droga do uregulowania sytuacji na scenie politycznej. Jednak - według niego - jej przyjęcie byłoby równoznaczne z kapitulacją PiS i "to mało honorową". Dlatego Kik uważa, że PiS będzie grał na czas.

Według politologa prof. Kazmierza Kika propozycja złożona PiS przez PO, to najkrótsza droga do uregulowania sytuacji na scenie politycznej. Jednak - według niego - jej przyjęcie byłoby równoznaczne z kapitulacją PiS i "to mało honorową". Dlatego Kik uważa, że PiS będzie grał na czas.

PO złożyła w piątek PiS ofertę rozwiązania "fatalnej" sytuacji na scenie politycznej; PO chce odsunięcia od rządu Andrzeja Leppera i Romana Giertycha oraz wcześniejszych wyborów parlamentarnych wiosną 2007 r. W zamian Platforma jest skłonna poprzeć przyszłoroczny budżet i wspierać mniejszościowy rząd PiS, który działałby do przyspieszonych wyborów.

Zdaniem Kika inicjatywa Platformy to najkrótsza droga do uregulowania dosyć zagmatwanej sytuacji politycznej i uporządkowania sytuacji w kręgu polskiej klasy politycznej. "PO ma rację, ale ta propozycja pada w najmniej dogodnym momencie. Nie sądzę, by PiS zgodziło się na kapitulację" - powiedział PAP Kik.

Według niego, PO po wyborach samorządowych jest w natarciu, a PiS w defensywie. "Nie sądzę, by PiS dopuściło do przejęcia inicjatywy przez Platformę. PiS gra na czas, bo nie ma koncepcji" - powiedział politolog.

Zdaniem Kika, najbardziej prawdopodobne scenariusze to gra PiS na czas i próba "łatania rozbitkami" oraz dalsze rozbijanie Samoobrony. Jego zdaniem możliwe jest, że dojdzie do dymisji Giertycha i Leppera, a "rząd potoczy się dalej" lub będzie funkcjonował rząd mniejszościowy "połykający systematycznie posłów różnych innych partii".

Jako mniej prawdopodobny scenariusz Kik przedstawił taki, w którym do końca roku potrwa marazm, a potem do gry wejdą Kazimierz Marcinkiewicz i Jan Rokita przy akceptacji Jarosława Kaczyńskiego.

W jego opinii, mogłoby wtedy dojść do rozłamu w PO i PiS i stworzenia przez b. polityków tych dwóch partii nowego ugrupowania, które byłoby bliżej PiS.

Kik uważa, że wydarzenia w polskiej polityce toczą się zbyt szybko, a czynnikiem napędzającym są media, natomiast politycy tylko reagują. Politolog powiedział, że nie wierzy, by te wydarzenia były "samorzutne", raczej są inspirowane, ale trudno powiedzieć, kto jest "reżyserem". Przewiduje, że inspiratorzy mają świadomość, że PiS gra na czas, dlatego tempo wydarzeń się zwiększa.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane