Kłopotliwy spadek po V kadencji

Adam Sofuł
20-09-2007, 00:00

Na pożegnanie Sejmu V kadencji marszałek Ludwik Dorn postanowił zostawić testament ustawodawczy. Chodzi o przekazanie następnemu Sejmowi projektów „ważnych społecznie” ustaw, których nie udało się uchwalić w kończącej się kadencji. Ich lista ma być sporządzana w drodze uzgodnień z premierem i szefami klubów. Pomysł godny pochwały, tyle że mocno spóźniony.

Sejm zakończył funkcjonowanie niejako w pół drogi, więc trudno wymagać, by w dwa lata zrealizował to, co planowano na cztery. Nie wszystkie opóźnienia wynikają jednak ze skrócenia kadencji. Co stało bowiem na przeszkodzie, by poważnie zająć się reformą finansów publicznych przez minione dwa lata? Czy uzgodnienia z szefami klubów parlamentarnych nie mogły nastąpić kilka miesięcy wcześniej? Czy warto było godzić się na długie parlamentarne wakacje — wszak choć formalnej decyzji jeszcze wówczas nie było, to przecież po rozpadzie koalicji skrócenie kadencji było mocno prawdopodobne.

Przez dwa lata Sejmu opozycja była przez rządzącą większość traktowana nie jako partner w dyskusji o państwie, ale jako zawalidroga dla jedynie słusznych projektów rządowych. Teraz rządzący i opozycja mają wspólnie zasiąść i ustalić listę potrzebnych ustaw. W trakcie brutalnej kampanii wyborczej. Wątpliwe, by to się udało, chociaż polska scena polityczna nie takie cuda widziała. Warto jednak zauważyć, że ów ustawodawczy testament Sejmu V kadencji to kłopotliwy spadek. Posłowie następnej kadencji nic nie odziedziczą, a będą musieli spłacać długi poprzedników.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kłopotliwy spadek po V kadencji