Wojewoda wznowił prywatyzację warszawskiej wytwórni szczepionek. Warto to zrobić — twierdzą firmy z Lublina i Krakowa.
Wojewoda mazowiecki ogłosił przetarg na przygotowanie analizy Wytwórni Surowic i Szczepionek Biomed. Rozpoczyna się kolejne podejście do jej prywatyzacji.
Warszawski Biomed jest ostatnim przedsiębiorstwem państwowym z dawnego zjednoczenia firm sektora. Zgodnie z harmonogramem prywatyzacji firm na Mazowszu, powinien znaleźć nowego właściciela jeszcze w tym roku. Fabryka zatrudnia ponad 120 osób. W 2004 r. zanotowała 16,4 mln zł przychodów i 41 tys. zł zysku netto. Jerzy Kozłowski, dyrektor Biomedu, nie chciał rozmawiać o planach prywatyzacji.
Chory pomysł
To kolejne podejście do sprzedaży firmy. Do przekształcenia w spółkę pracowniczą fabryka przygotowywała się już w połowie 2001 r. Ze sprzedaży nieruchomości pracownicy mieli dostać pożyczki na wykup udziałów. Za pomysł zbycia gruntów pół roku później wojewoda odwołał z funkcji zarządcy Biomedu Mazowieckie Towarzystwo Kapitałowe.
Nam się udało
W tym samym czasie trwały zaawansowane prace do przekształcenia dwóch innych Biomedów: w Krakowie i Lublinie. Od trzech lat oba działają już niezależnie od państwa i bardzo to sobie chwalą.
— Działamy jako spółka pracownicza i mamy 260 udziałowców. Płacimy wysokie raty leasingowe, ale sami decydujemy o firmie — mówi Mirosław Banach, prezes Biomedu Lublin.
Firma notuje 22 mln zł przychodów. W tym roku liczy na ponad 1 mln zł, który zainwestuje.
— Nie poszukujemy inwestora, ale branża biotechnologii staje się atrakcyjna i sami zgłaszają się do nas — dodaje Mirosław Banach.
Firma z Krakowa poszła tą samą drogą.
— Naszym właścicielem jest prywatny inwestor. W ciągu roku zwiększyliśmy obroty z 23 do 30 mln zł. Przynosimy zyski — mówi Grzegorz Stefański, prezes krakowskiego Biomedu.
Krajowi producenci szczepionek i surowic muszą walczyć o miejsce na polskim rynku ze światowymi koncernami.