Największym wrogiem budowy dróg w Polsce stają się nie rosnące koszty surowców i robocizny, nie brak siły roboczej, ale prawo, które ma chronić przed nadużyciami. I chroni. Nie ma inwestycji — nie ma nadużyć. Podobnie było w słynnym przypadku drogi na Dolnym Śląsku, gdy przez braki w dokumentacji przetargowej (wykonawca nie wpisał kloszy do lamp o wartości 47 zł) najtańsza oferta została odrzucona. Droga będzie o ponad 120 mln zł droższa. Ale przynajmniej kloszy do lamp nie zabraknie.
Posłowie w kolejnych kadencjach Sejmu pracowali nad systemem prawnym. Udoskonalali go, starali się przewidzieć i odpowiednimi przepisami wyeliminować każdą możliwość nadużyć. W rezultacie stworzyli prawny gorset krępujący przedsiębiorczość. Nie można przecież zgodnie z prawem machnąć ręką na nieczytelne podpis czy brak kloszy w specyfikacji. To byłoby niegodne z prawem. Zgodny z prawem jest paraliż inwestycyjny. Jest on wprawdzie niezgodny z logiką, ale wszak żyjemy w państwie prawa, a nie w państwie logiki.
Adam Sofuł, [email protected]