Po tylu zmianach ekip rządowych i tylu ruchach personalnej miotły trudno
nawet się zdobyć na oburzenie. Tym bardziej że nie zawsze (choć najczęściej) są
to zmiany na gorsze. Personalne rotacje w rytmie wyborczym nie służą jednak ani
administracji państwowej, ani spółkom. Gdyby jakikolwiek prywatny przedsiębiorca
niezadowolony z wyników swojej firmy wymienił z dnia na dzień całą załogę,
konkurencja zacierałaby ręce. W polityce jednak reguły biznesu niestety nie
obowiązują.
Jedyną drogą ucieczki od miotły personalnej co cztery lata (albo i
częściej) byłoby wprowadzenie stabilnego korpusu służby cywilnej i ścisłe
rozgraniczenie stanowisk politycznych z merytorycznymi. Cóż z tego, skoro
kolejne ekipy rządowe więcej uwagi poświęcają obchodzeniu przepisów o służbie
cywilnej niż wzmacnianiu profesjonalnej kadry urzędniczej. Dlatego każda ekipa
potrzebuje kilku miesięcy, by zapanować nad materią, którą zarządza. Nie może
być inaczej, skoro zamiast skorzystać z doświadczeń poprzedników i uczyć się na
ich błędach, woli się uczyć na własnych