Komentarz Adama Sofuła: Uczyć się na cudzych błędach

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-12-03 08:55

Powyborczej świeckiej tradycji stało się zadość. Ruszyła kadrowa miotła — nowa ekipa wymieniła wojewodów, zmienił się prezes ZUS i 13 z 16 dyrektorów regionalnych. W Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zmieniło się — poza ścisłym kierownictwem — sześciu szefów delegatur. Nic nowego. Każda nowa ekipa rządowa uznawała decyzje kadrowe poprzedników za polityczne i zastępowała ich swoimi „fachowcami”. Lada moment przyjdzie pora na władze spółek skarbu państwa.


Po tylu zmianach ekip rządowych i tylu ruchach personalnej miotły trudno nawet się zdobyć na oburzenie. Tym bardziej że nie zawsze (choć najczęściej) są to zmiany na gorsze. Personalne rotacje w rytmie wyborczym nie służą jednak ani administracji państwowej, ani spółkom. Gdyby jakikolwiek prywatny przedsiębiorca niezadowolony z wyników swojej firmy wymienił z dnia na dzień całą załogę, konkurencja zacierałaby ręce. W polityce jednak reguły biznesu niestety nie obowiązują.


Jedyną drogą ucieczki od miotły personalnej co cztery lata (albo i częściej) byłoby wprowadzenie stabilnego korpusu służby cywilnej i ścisłe rozgraniczenie stanowisk politycznych z merytorycznymi. Cóż z tego, skoro kolejne ekipy rządowe więcej uwagi poświęcają obchodzeniu przepisów o służbie cywilnej niż wzmacnianiu profesjonalnej kadry urzędniczej. Dlatego każda ekipa potrzebuje kilku miesięcy, by zapanować nad materią, którą zarządza. Nie może być inaczej, skoro zamiast skorzystać z doświadczeń poprzedników i uczyć się na ich błędach, woli się uczyć na własnych