Komisja broni praw rynku

Michał Masłowski
opublikowano: 2002-07-22 00:00

Znając wcześniejsze poglądy Grzegorza Kołodki, jeszcze jako felietonisty, można było spodziewać się najgorszego, np. zwiększenia wydatków publicznych, nie bacząc na wielkość deficytu, pod hasłem rozruszania gospodarki. Jeszcze przed objęciem urzędu nowy minister wielokrotnie podkreślał, że za jego czasów gospodarka dynamicznie się rozwijała. Tak, tyle tylko, że czasy się zmieniły — a tego Grzegorz Kołodko wydawał się nie zauważać.

Tak jak do dzisiaj nie zauważa największego swojego błędu, wytykanego mu przez makroekonomistów, którym było stymulowanie i tak już prężnie rozwijającej się gospodarki w latach 1994-97. Wzrost gospodarczy sięgał wtedy 5-7 proc. PKB rocznie, zaś Grzegorz Kołodko zamiast lekko schładzać gospodarkę, ograniczać deficyt i równoważyć finanse państwa, powiększał wydatki i dolewał oliwy do ognia. Podczas pierwszego publicznego wystąpienia minister finansów mówił tak, jakby nie doszło do żadnej zmiany na stanowisku szefa resortu. Zapowiedział ograniczanie deficytu budżetowego, natomiast o projekcie stałego związania kursu złotego z euro na szczęście nie wspomniał.

W minionym tygodniu KPWiG podjęła niezwykle śmiałą i bezprecedensową decyzję o ukaraniu spółki Tele-Fonika KFK za niedotrzymanie obietnic składanych publicznie. Na początku tego roku Tele-Fonika KFK uzyskała od Komisji zgodę na przekroczenie 75 proc. głosów na WZA spółki Tele-Fonika Kable. Zgodę na to spółka otrzymała, gdyż zadeklarowała, że w ciągu trzech lat lub do momentu wejścia Polski do UE, nie wycofa spółki z publicznego obrotu. Minęło zaledwie pół roku i Tele-Fonika KFK podjęła taką próbę, oferując w zamian rynkowi publicznemu inną spółkę, klub sportowy Wisłę Kraków. Za to złamanie obietnicy Komisja ukarała Tele-Fonikę KFK, ograniczając jej prawo głosu na WZA Tele-Foniki do 50 proc.

Choć raz inwestorzy indywidualni mogą przyklasnąć działaniom KPWiG. Ten precedens z całą pewnością odstraszy wszystkich, nie bójmy użyć się tego słowa, oszustów, którzy najpierw obiecują jedno, tak dla uspokojenia komisji i środowiska inwestorskiego, a później i tak robią swoje. Od tej pory wszyscy podejrzani inwestorzy będą wiedzieć, że komisja przestała unikać zdecydowanych, aczkolwiek kontrowersyjnych decyzji i dwa razy się zastanowią, zanim cokolwiek publicznie zadeklarują.

Możesz zainteresować się również: