Koniec gry lotniczymi biletami

opublikowano: 11-05-2012, 00:00

Politechnika Lubelska dała prztyczka w nos nieuczciwym biurom

Pierwszy raz w historii publiczna placówka, która — zgodnie z przepisami — musi wyłonić firmę obsługującą zakup biletów lotniczych, odrzuciła rażąco niskie oferty. Dobry przykład daje Politechnika Lubelska, która w kwietniu tego roku zrezygnowała z usług m.in. Almaturu, Top-Podróże Ewa Koś, Why Not USA, Furnel Travel, BIS Lufthansa City Center, chociaż proponowały 1 gr za wystawienie biletu lotniczego. Wygrało biuro, które liczy za to 24 zł.

Zobacz także

— To przełom. Nigdy jeszcze nikt nie podjął takiej decyzji. Ponadto wyjaśnienie Politechniki Lubelskiej jest genialne — mówi Stanisław Modliński, właściciel biura Air Club, który od 2009 r. — najpierw samotnie, teraz z pełnym poparciem Zrzeszenia Agentów IATA w Polsce — walczy z procederem.

— Nie jesteśmy zainteresowani komentowaniem tego przetargu — mówi Marcin Nasternak z Why Not USA.

Niektórzy przegrani nie kryją rozczarowania.

— Umowa o zamówieniach publicznych powinna wylądować w koszu. Powinien powstać dokument dbający o interesy nie tylko zamawiającego, lecz również wykonawcy. Politechnika Lubelska odrzuciła naszą ofertę, bo miała do tego prawo i mimo że napisaliśmy przejrzyste wyjaśnienie, podjęła decyzję według własnej interpretacji.

Wszystko zostało przeprowadzone zgodnie z ustawą, również ocena, i tym sposobem wracamy do punktu wyjścia, czyli ustawy — mówi Ewa Kozłowska z Almaturu.

— Odrzucone zostały oferty firm spoza Lublina, a wygrał agent z Lublina — wytyka Krzysztof Mówka z First Class.

Dlaczego nie

Politechnika tłumaczy, że wystawienie 160 biletów za 1,6 zł jest mało realne, bo za każdym razem wymaga pracy człowieka, użycia telefonu, internetu, materiałów biurowych, lokalu, programów rezerwacyjnych. Gdy poprosiła biura o wytłumaczenie, dlaczego zaproponowały tak niską cenę, agenci zapewniali, że korzystają z dodatkowych wynagrodzeń w postaci prowizji na podstawie umów podpisanych z przewoźnikami. Politechnika uznała, że takie postępowanie narusza zasadę równego traktowania wykonawcy, bo nie każdy może korzystać z takich prowizji. Co ważniejsze — obawiała się o swoje interesy.

„Powstałe w ten sposób straty musiałyby wpłynąć na kwestię należytego wykonania świadczenia lub zostać zrekompensowane poprzez podniesienie cen innych świadczeń” — wyjaśnia Politechnika Lubelska.

Wirtualne oszczędności

Kolejny punkt dla Politechniki Lubelskiej: w przetargu nie zażądała udzielenia rabatu. To drugie — oprócz ceny za wystawienie biletu — pole do nadużyć. Do tej pory urzędy marszałkowskie, miejskie, uczelnie, ministerstwa, a także kancelaria premiera, wybierały te biura, które oferowały im wystawienie biletów lotniczych nawet za 1 gr i obiecywały nawet 40-procentowe upusty od cen biletów. ZA IATA w Polsce już od ponad roku alarmuje, że 1 gr to cena dumpingowa, a upustów nie może dać agent.

— To oczywiście nielegalne. Agent IATA wystawia bilet lotniczy w imieniu i na rzecz linii lotniczej — nie ma prawa oferować upustu od produktu, który nie jest jego własnością. Zabrania tego rezolucja 824 IATA — podkreśla Stanisław Modliński.

Biura, które oferują takie warunki, odbijają to sobie, zawyżając ceny biletów. Publicznych pieniędzy nikt nie pilnuje, więc proceder kwitnie.

— Zacznijmy od tego, że przecież instytucje państwowe wymagają rabatów i dlatego agenci ich udzielają. Przegrałem ostatnio ponad 15 przetargów z rzędu. Dawałem niższe upusty od innych. Czasem daję wyższe rabaty, licząc na rekompensatę w postaci dodatkowej prowizji od linii lotniczej po osiągnięciu odpowiedniego poziomu sprzedaży — wyjaśnia Tadeusz Milik, prezes Furnel Travel.

— First Class tłumaczył już wielokrotnie, że „odbijanie” sobie upustów poprzez np. doliczanie do ceny biletów fikcyjnych opłat jest naganne i potępiamy taką praktykę. Ze względów ekonomicznych postanowiliśmy zaprzestać oferowania upustów w przetargach publicznych na obsługę podróży — mówi Krzysztof Mówka.

Co ciekawe, agenci IATA wygrywają wysokością rabatów z… liniami lotniczymi. W przetargu dla Narodowego Centrum Badań i Rozwoju złożono 9 ofert, a LOT znalazł się dopiero na trzecim miejscu. Narodowy przewoźnik proponował 1 gr za wystawienie biletu i 1,5 proc. upustu od ceny biletu. Byli od niego lepsi. Przez ostatnie dwa lata ZA IATA zebrało dowody obciążające kilkanaście biur (patrz ramka). Wysokość oferowanych rabatów spadła — w 2010 r. było to 40 proc., dziś zdarzają się rabaty

Praca u podstaw

ZA IATA już dwa lata temu — na razie bezskutecznie — interweniowało w Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP). Proponowało, by bilety lotnicze traktować tak jak książki zamawiane przez biblioteki. Nie obejmuje ich prawo zamówień publicznych, bo nie można z góry przewidzieć, ile będą kosztowały książki, które w ciągu roku zdecyduje się kupić biblioteka. Na początku tego roku zrzeszenie wysłało do wszystkich linii lotniczych prośbę o umieszczanie w rocznych umowach o współpracy zapisów zobowiązujących agentów do przestrzegania rezolucji IATA, a szczególnie do nieudzielania rabatów. Zrzeszenie próbuje edukować także instytucje, które ogłaszają przetargi na zakup biletów i oczekują upustów od cen. Większość z nich uważa jednak, że dopóki przetargi odbywają się zgodnie z przepisami UZP, wszystko jest w porządku.

Jak to się robi

Publiczne instytucje ogłaszają przetargi na zakup biletów lotniczych najczęściej na cały rok. Bardzo istotnym kryterium wyboru oferty jest rabat, choć zgodnie z prawem IATA, agent nie może go dać, bo to przywilej linii lotniczej. W przetargach bierze udział stała grupa kilkunastu agentów IATA, którzy mimo wszystko dają upusty (od prawie 1 proc. do ponad 40 proc.), a za wystawienie biletu biorą symboliczne opłaty, np. 1 gr. Firmy wygrywają przetargi, a rzekome zniżki odbijają sobie albo zawyżonymi fakturami, albo opłatami dopisywanymi na przesyłanych klientom biletach elektronicznych. Klienci — instytucje publiczne — nie mają pojęcia, że zamiast oszczędzać, przepłacają. O sprawie „PB” informował jako pierwszy w maju 2010 r. nieprzekraczające 1 proc. (i tak jednak jest nielegalne).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu