Koniec samorządowego eldorado

  • Tadeusz Markiewicz
26-06-2012, 00:00

Gminy, miasta i powiaty wróżą, że do 2015 r. wydatki na inwestycje spadną o 57 proc. Wyschnie ważne źródło kontraktów dla firm

Dwanaście Stadionów Narodowych, 300 km autostrad, dwa wielkie bloki energetyczne w Opolu i… 8 tys. orlików — to można wybudować za 25 mld zł. A właśnie o taką gigantyczną kwotę mają się zmniejszyć roczne inwestycje samorządów. I to już za trzy lata.

Przed takim scenariuszem przestrzegają autorzy obywatelskiego projektu ustawy o dochodach samorządu terytorialnego, którzy przewidują, że z powodu niekorzystnych zmian w finansach gmin, powiatów i województw (patrz ramka) dojdzie do radykalnego zmniejszenia inwestycji.

W 2010 r. nakłady wyniosły 44,2 mld zł, w 2011 r. 42,4 mln zł, a w 2015 r. mają wynieść jedynie 19 mld zł. Autorzy prognozy opierają ją na danych zebranych przez resort finansów na podstawie wieloletnich prognoz finansowych jednostek samorządu terytorialnego (JST). Tak mało gminy i miasta zainwestowały ostatnio w 2005 r. Jeśli scenariusz się ziści, nakłady majątkowe — w porównaniu z 2010 r. — spadną o prawie 57 proc.

Nie zarobią firmy, które żyją ze zleceń samorządowych, straci resort finansów. „W skali roku wpływy do budżetu państwa tylko z podatku VAT od inwestycji samorządowych zmniejszą się o około 10 mld zł.

A przecież inwestycje prorozwojowegenerują także wzrost podatków dochodowych, które w przeważającej części zasilają budżet państwa” — czytamy w uzasadnieniu obywatelskiego projektu ustawy.

Z długami i bez wsparcia

O tym, że inwestycje samorządów się zmniejszą, przekonany jest Wojciech Ziętkowski, burmistrz Środy Wielkopolskiej.

— Wystarczy spojrzeć na zadłużone gminy. Są w takiej sytuacji, że nie mogą aplikować o zewnętrzne fundusze, bo nie mają pieniędzy na wkład własny. Lepiej i łatwiej już było. Do spadku inwestycji na pewno dojdzie — i to dosyć radykalnego. Nawet my, choć jako gmina nie jesteśmy mocno zadłużeni, będziemy zmniejszać od przyszłego roku poziom wydatków majątkowych — przewiduje Wojciech Ziętkowski.

Marek Wójcik, dyrektor Związku Powiatów Polskich, szacuje, że inwestycje z obecnego poziomu (42 mld zł) spadną o połowę.

— Przez dwa kolejne lata będziemy finalizować inwestycje rozpoczęte z obecnej perspektywy unijnej. W 2015 r. unijnych pieniędzy już nie będzie. Dlatego zaproponowaliśmy niedawno uruchomienie Samorządowego Funduszu Drogowego, który częściowo zasypałby inwestycyjną lukę — mówi Marek Wójcik.

O tym pomyśle „PB” pisał w kwietniu. W myśl założenia podatek VAT, który płacą samorządy, realizując inwestycje drogowe, trafi na konto funduszu, a następnie — na modernizację lokalnych tras. W ten sposób w ciągu 15 lat na inwestycje uzbierałoby się dodatkowe 22 mld zł.

Nowy czynnik ryzyka

Odwilż mogłaby nadejść wraz z nowym rozdaniem unijnych pieniędzy. Wówczas — jak szacuje Marek Wójcik — odbicie w inwestycjach mogłoby nastąpić najwcześniej w 2016 r.

— Problem w tym, że nie wiemy, jakie to będą pieniądze i z jakich funduszy. Tymczasem samorządy chcą już przygotowywać dokumentację potrzebną do aplikowania o wsparcie UE — tłumaczy dyrektor ZPP.

Słowa otuchy samorządom i ich kontrahentom dodaje Dariusz Giza, wiceprezes firmy doradczej Inwest Consulting.

— Na razie jeszcze nie widać inwestycyjnego zahamowania. Pamiętajmy, że w 2014 r. mamy kolejne wybory samorządowe, a władze gmin będą chciały wykazać się inwestycjami przed wyborcami — tłumaczy Dariusz Giza. Zastrzega, że sytuacja finansowa JST nie napawa optymizmem, a samorządy rzeczywiście będą zmniejszać wydatki majątkowe. A do tego dochodzi jeszcze jeden, nieznany dotąd element ryzyka.

— Niepokojące jest to, co dzieje się na rynku wykonawstwa. Bankructwa dużych firm budowlanych mogą wywołać zaniepokojenie wśród samorządowców i powstrzymywać ich przed ogłaszaniem dużych przetargów infrastrukturalnych. Zaufanie do wykonawców zostało nadszarpnięte — podsumowuje Dariusz Giza.

Cięcie inwestycji uderzy w koniunkturę

Posucha w inwestycjach publicznych to obok kryzysu w strefie euro największe zagrożenie dla wzrostu gospodarczego w Polsce w najbliższych latach. 25 mld zł przewidywanej redukcji wydatków inwestycyjnych samorządów to równowartość 1,6 proc. polskiego PKB oraz 11 proc. rocznych inwestycji sektora prywatnego.

Taki ubytek musi odbić się na koniunkturze w gospodarce. A to tylko część nadchodzących problemów.

W najbliższych latach pod nóż pójdą też inwestycje realizowane przez rząd na szczeblu centralnym. Jak prognozuje Ministerstwo Finansów, w najbliższym czasie czeka Polskę gwałtowny spadek inwestycji publicznych. Jeszcze w 2011 r. wydatki na ten cel stanowiły 5,8 proc. PKB. W 2015 r. ma to być już tylko 2,8 proc. Tak mało na rozwój polskie państwo wydawało ostatnio ponad dekadę temu.

O projekcie ustawy

Samorządy policzyły, że w wyniku zmian ustawy o PIT (m.in. redukcja progów, ulga dziecięca) straciły co najmniej 8 mld zł rocznie. Dlatego proponują, by zwiększyć udział gmin w podatku z 39,34 do 48,78 proc., powiatów z 10,25 do 13,03 proc. oraz województw z 1,6 do 2,03 proc. Projekt ustawy został skierowany do Sejmu w ubiegły czwartek. Budżet państwa straciłby na tej operacji 6 mld zł.

Czy to znaczy, że ustawa już na starcie przepadła? — Wiemy, że ruszyły rozmowy między koalicjantami na temat funkcjonowania samorządów. Może jednak coś z tego wyjdzie. Jako samorządy znamy swoją wartość i rolę dla kraju. Mamy prawo domagać się dobrych rozwiązań — podsumowuje Marek Wójcik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Markiewicz, JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Koniec samorządowego eldorado