Konsultanci stają w obronie kontrowersyjnych praktyk

Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-04-23 00:00

Konsultanci stają w obronie kontrowersyjnych praktyk

Przedstawiciele firm konsultingowych twierdzą, że nie ma nic złego w tym, że łączą doradztwo przy wyborze aplikacji z wdrażaniem niektórych z nich. Ich zdaniem, klient może nawet skorzystać na takim rozwiązaniu, gdyż może ono przyspieszyć, a co za tym idzie obniżyć koszty realizacji projektu.

W ofercie większości firm konsultingowych zajmujących się doradztwem informatycznym znajduje się zarówno wsparcie wyboru aplikacji jak i przeprowadzenie wdrożenia niektórych z nich. Firmy zaliczane do tzw. wielkiej piątki mają np. w ofercie pomoc w wyborze systemu klasy ERP, a jednocześnie same oferują wdrażanie pakietów tego typu produkowanych przez Baan, J.D. Edwards, SAP i Oracle. Ich przedstawiciele twierdzą, co prawda, że gwarancją obiektywizmu w takich kontraktach jest to, że nie pośredniczą w sprzedaży licencji, dyskretnie jednak pomijają fakt, że na usługach wdrożeniowych można zarobić wielokrotnie więcej, niż na samym oprogramowaniu.

Transakcje wiązane

Krajowe firmy z reguły nie krygują się tak bardzo i pośredniczą również w sprzedaży licencji. Osiągająca jedne z najwyższych przychodów z usług konsultingowych wśród rodzimych przedsiębiorstw, grupa Hogart, ma nawet w swoim składzie spółkę Normax, która w praktyce jest polskim przedstawicielstwem J.D. Edwards.

Rodzą się więc wątpliwości dotyczące obiektywizmu konsultantów zaangażowanych w wybór systemu informatycznego dla klienta. Mogą oni bowiem sugerować aplikacje nie najbardziej odpowiadające potrzebom klienta, ale te, w przypadku których są gotowi przeprowadzić również wdrożenie lub sprzedaż licencji. Przedstawiciele firm doradczych zaprzeczają takim insynuacjom. Dodają też, że rola doradcy nie zawsze musi polegać na selekcji rozwiązań.

— Nie ulega wątpliwości, że jeśli przedmiotem kontraktu jest wybór najlepszego dla klienta rozwiązania, to możliwość wdrożenia któregoś z branych pod uwagę systemów przez firmę konsultingową może rodzić uzasadnione obawy o jej obiektywizm. Myślę jednak, że jeśli przyjdę do potencjalnego klienta i przedstawię mu pewną wizję systemu wraz z technologiczną propozycją jego realizacji to jest to uczciwe. Nie udaję wtedy, że jest to obiektywna selekcja systemu. Proponuję zaś pewne rozwiązanie funkcjonalne, za które mogę wziąć odpowiedzialność od fazy projektu do zakończenia wdrożenia — tłumaczy Borys Stokarski, prezes InfoVIDE.

Szybciej i taniej

Przedstawiciele branży dodają, że zlecenie fazy projektowej i wdrożeniowej tej samej firmie skraca czas ich trwania, a tym samym obniża koszty projektu.

— Łączenie usług doradczych z wdrożeniem ma swoje dobre strony. Główną korzyścią takiego rozwiązania jest uniknięcie strat wiedzy przy przejściu z fazy tworzenia projektu do jego realizacji. Poza tym systemy informatyczne z tzw. górnej półki niewiele się różnią i w takim przypadku wybór do stworzenia i realizacji projektu firmy wyspecjalizowanej w realizacji projektów tylko z określonym oprogramowaniem nie wpływa negatywnie na funkcjonalność systemu — wyjaśnia Janusz Przyklang, wiceprezes firmy Hogart.

Nie do wszystkich przemawiają jednak te argumenty.

— Firmy zagraniczne opracowanie i realizacje projektu zlecają raczej jednej firmie. Polskie z reguły rozdzielają funkcję doradczą i wdrożeniową. Trudno mi to jednak racjonalnie wytłumaczyć — dodaje Janusz Przyklang.