Kopalnie potrafią wydawać dotacje

Maria Trepińska
28-07-2005, 00:00

NIK pochwaliła górnictwo za wykorzystanie dotacji budżetowych. Gromy spadły za to na spółki zajmujące się likwidacją kopalń.

Ujawnione wczoraj wyniki kontroli przeprowadzonej przez katowicką delegaturę Najwyższej Izby Kontroli (NIK) potwierdzają, że górnictwo węgla kamiennego nauczyło się sprawnie wykorzystywać dotacje budżetowe. A jest ich niemało — co roku średnio 1 mld zł.

— Generalnie pozytywnie oceniamy sposób wykorzystania środków budżetowych — mówi Wojciech Matecki, dyrektor delegatury NIK w Katowicach.

Izba pochwaliła wykorzystanie w ubiegłym roku 564,8 mln zł dotacji, pochodzącej w części z pożyczki Banku Światowego, a przeznaczonej na restrukturyzację zatrudnienia. Z tej kwoty 478,6 mln zł poszło na wypłaty dla górników, którzy zdecydowali się kilka lat temu odejść z branży. Obecnie otrzymują oni co miesiąc rekompensatę równą 75 proc. wcześniejszego wynagrodzenia. Jest to element pakietu socjalnego, który wprowadził rząd Jerzego Buzka.

Kosztowna likwidacja

Z budżetu państwa finansowana jest także likwidacja kopalń, dlatego NIK wzięła po lupę Spółkę Restrukturyzacji Kopalń (SRK) i Bytomską Spółkę Restrukturyzacji Kopalń (BSRK), które tym się zajmują. W 2004 r. otrzymały one 253,4 mln zł dotacji. I tu pojawiły się zastrzeżenia.

SRK za symboliczną złotówkę nabyła od Kompanii Węglowej (KW) i Katowickiego Holdingu Węglowego (KHW) kopalnie Bytom II oraz Katowice-Kleofas. Przejęte budynki, urządzenia i grunty, które mają znaczną wartość, SRK wyceniła później na... 804 zł i uznała za towary. Zdaniem NIK, taki sposób księgowania narusza ustawę o rachunkowości i utrudnia należyty nadzór nad przejętym majątkiem.

W BSRK jest jeszcze gorzej. Wiele wskazuje na to, że katowicka delegatura NIK złoży doniesienie do prokuratury na zarząd spółki, który w przetargu na obsługę prawną wybrał firmę, niespełniającą kryteriów ofertowych i droższą od konkurenta (inkasowała 60 tys. zł netto miesięcznie).

Przy okazji okazało się, że utrzymanie zarządów, rad nadzorczych i biur obu spółek kosztowało podatników 14,3 mln zł.

— Nie ma uzasadnienia ekonomicznego dla utrzymywania dwóch spółek, które zajmują się likwidacją kopalń — twierdzi Mirosław Sekuła, prezes NIK.

Bywało gorzej

To nie pierwsza kontrola NIK w górnictwie. Poprzednie dotyczyły działalności gospodarczej kopalń oraz spółek i były bardzo krytyczne. Wynikało z nich, że żadna z reform górnictwa nie doprowadziła branży do rentowności. W latach 1990-2001 kopalnie otrzymały z budżetu w sumie 34 mld zł (po 900 zł od każdego Polaka), a mimo to nadal tonęły w długach. Ujawniono też nieprawidłowości przy tworzeniu Kompanii Węglowej, która przejęła kopalnie należące do pięciu spółek. W ocenie prezesa NIK od tego czasu sytuacja w górnictwie zdecydowanie się poprawiła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Kopalnie potrafią wydawać dotacje