Pierwsze doniesienia z Francji spowodowały, że za euro trzeba było zapłacić w pewnym momencie nawet 1,1024 USD. Potem euforia osłabła i obecnie euro notowane jest po 1,0964 USD i słabnie o 0,3 proc. Analitycy tłumaczą, że na rynku zaczęły dominować obawy, czy partia Macrona zdoła zdobyć większość parlamentarną po wyborach w czerwcu.

- Oczekujemy przesunięcia uwagi na wybory parlamentarne w czerwcu. Będą miały kluczowe znaczenie jeśli chodzi o zdolność Macrona do wprowadzenia programu gospodarczego, w ramach którego przewidziano reformę rynku pracy, która pozwoliłaby francuskiemu biznesowi łatwiej przyjmować i zwalniać pracowników – napisali w raporcie analitycy BlackRock.
W poniedziałek rano euro słabnie wobec złotego.
