KW: pytanie w związkowym referendum wprowadza górników w błąd

opublikowano: 16-01-2007, 14:54

Sugestie zawarte w pytaniu, na które w czwartek mają odpowiadać górnicy w organizowanym przez związki zawodowe referendum strajkowym, są nieprawdziwe - oceniają przedstawiciele Kompanii Węglowej, komentując obawy związków m.in. w kwestii likwidacji i prywatyzacji kopalń oraz obniżki płac.

Sugestie zawarte w pytaniu, na które w czwartek mają odpowiadać górnicy w organizowanym przez związki zawodowe referendum strajkowym, są nieprawdziwe - oceniają przedstawiciele Kompanii Węglowej, komentując obawy związków m.in. w kwestii likwidacji i prywatyzacji kopalń oraz obniżki płac.

Od poniedziałku do środy w kopalniach odbywają się masówki informacyjne, podczas których związkowi liderzy przedstawiają powody i scenariusz planowanych protestów. W czwartek górnicy w referendum zdecydują, czy chcą strajku generalnego w branży. 24 stycznia ma odbyć się trwający dobę strajk ostrzegawczy, a ewentualny strajk generalny ľ po 1 lutego.

We wtorek do treści przekazywanych podczas związkowych masówek, zawartych także w pytaniu referendalnym, odniósł się rzecznik Kompanii Węglowej Zbigniew Madej. Kompania jest w najgorszej sytuacji ekonomicznej wśród spółek węglowych.

Pytanie przygotowane na czwartkowe referendum brzmi: czy w związku z przyjętą przez Ministerstwo Gospodarki "strategią dla górnictwa na lata 2007-2015, która swoimi zapisami doprowadzi do: zagrożeń w funkcjonowaniu układów zbiorowych pracy, obniżenia płacy, prywatyzacji sektora, sprzedaży i likwidacji kopalń, stopniowej likwidacji sektora; jesteś za strajkiem generalnym w górnictwie węgla kamiennego?".

Według Madeja, nie ma zagrożeń dla funkcjonowania zakładowych układów zbiorowych pracy. W Kompanii jest ich aż 14. Od wielu miesięcy zarząd negocjuje ze związkami jednolity układ. Związki nie godzą się na "uśrednienie" świadczeń z poszczególnych układów, godząc się jedynie na tzw. ärównanie w góręö, a to wymaga dodatkowych środków. Rzecznik wykluczył jednak autorytatywne wprowadzenie nowych rozwiązań.

"Negocjujemy już długo i zamierzamy rozmawiać do osiągnięcia kompromisu. Przebieg rozmów potwierdza, że obie strony wykazują dobrą wolę. Do czasu wynegocjowania nowego układu obowiązywać będą zapisy obecnych, nie ma więc zagrożenia", podkreślił. Rzecznik zaprzeczył, że możliwe są obniżki płac górników, przypominając, że co roku rosną one zgodnie z przyjętym wskaźnikiem wzrostu wynagrodzeń.

Obawy dotyczące prywatyzacji nie dotyczą - jak powiedział Madej - Kompanii Węglowej, która przynosi straty i obarczona jest garbem starych długów (tylko wobec ZUS i gmin górniczych ponad 1,7 mld zł). Podkreślił, że strategia nie przewiduje prywatyzacji Kompanii, która jest w trakcie restrukturyzacji i nie byłaby atrakcyjna dla inwestorów. Plany skierowania na giełdę mniejszościowych pakietów akcji dotyczą natomiast Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego.

Kompania nie zamierza też sprzedawać ani likwidować kopalń. Planowane przekazanie do grupy Południowego Koncernu Energetycznego kopalni "Bolesław Śmiały" postulowały same związki zawodowe, przypomniał Madej. Zamykane mają być tylko te kopalnie, w których wyczerpują się złoża węgla. Nikt nie straci pracy. Zwiększeniu efektywności kopalń ma sprzyjać też skupienie ich od lutego w czterech centrach wydobywczych.

Komentując obawę, że strategia doprowadzi do "stopniowej likwidacji sektora", rzecznik wyraził opinię, że do takich działań bardziej mogą się przyczynić górnicze strajki, narażające spółki na potężne straty. Dla Kompanii Węglowej każdy dzień przestoju to ponad 32 mln zł utraconych przychodów ze sprzedaży węgla. To musi się odbić na kondycji zadłużonej i nierentownej firmy.

Związkowcy polemizują ze stanowiskiem Kompanii. Wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce, Wacław Czerkawski uważa, że nawet jeżeli dziś Kompania nie planuje działań, których boją się związki, projekt rządowej strategii spowoduje, że będzie w przyszłości zmuszona do ich podjęcia, a skutkiem będzie m.in. likwidacja kopalń i miejsc pracy.

"Strategia zawiera zapisy przeczące uspokajającym zapewnieniom Kompanii. Np. obciążanie spółek węglowych dodatkowymi kosztami może jeszcze bardziej pogorszyć ich wyniki i wymusić konieczność sprzedaży czy likwidacji kopalń", uważa Czerkawski.

Przypomniał, że płace w Kompanii mogą rosnąć tylko o wyznaczony wskaźnik wzrostu, co po uwzględnieniu innych świadczeń, może prowadzić do ich realnego spadku. Według niego, resort gospodarki usiłuje też wymusić zmiany w układach zbiorowych, ingerując w rozmowy związków z pracodawcą.

"Obserwując przebieg dzisiejszych masówek mogę jednoznacznie powiedzieć, że górnicy raczej wierzą nam, a nie Kompanii. Załogi są naprawdę zdeterminowane i niemal jednomyślne. Ostatecznym sprawdzianem będzie referendum strajkowe", ocenił Czerkawski.

Nieformalne głosowanie w sprawie strajku, poprzez podniesienie rąk, przeprowadzono we wtorek podczas masówki w bytomskiej kopalni "Bobrek". Górnicy podnieśli do góry ręce, mimo zastrzeżenia liderów, że za okres strajku załoga nie otrzyma pieniędzy.

Czerkawski przyznał, że organizując 24 stycznia 24-godzinny strajk, związkowcy stawiają na szalę swój autorytet u załóg. "To nie będzie symboliczny, dwugodzinny protest. Albo kopalnie staną, albo nie. Ale jestem przekonany, że akcja się powiedzie", dodał.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane