Dziurawe oka sieci
Odnosząc się do tekstu „Antyterrorystyczny alert i jego konsekwencje” z piątkowego „Pulsu”, chciałam się „pochwalić”, że bez problemów przewiozłam na trasie: Warszawa — Londyn — Mexico City — lot wewnętrzny w Meksyku — Mexico City — Londyn — Warszawa scyzoryk o długości ostrza 15 cm. Było to jak najbardziej już po 11 września 2001 r., w Londynie na Heathrow miałam szczegółową kontrolę bagażu podręcznego, pani wybebeszyła mi kosmetyczkę z drobiazgami higienicznymi, a scyzoryka widocznego w kieszonce obok nie znalazła. AS
- Zaledwie dwa dni przed czwartkowym alarmem wróciłam z USA. Leciałam w tamtą stronę akurat przez Londyn Heathrow, skąd zabrały mnie do San Francisco właśnie zagrożone United Airlines. I tak sobie myślałam przy sprawdzaniu bagażu ręcznego, obserwując zuchów o hinduskim typie urody, którzy — teoretycznie — mieli podgląd na jego zawartość: co też oni widzą na ekranie, skoro cały czas rozmawiają między sobą, dowcipkują, opowiadają szczegółowo menu z niedzielnego obiadu u teściowej... Wtedy pomyślałam, że chyba sami proszą się o kłopoty. No i masz, babo, zimny prysznic — teraz od razu wyobraziłam sobie ten błysk i... nicość. Betka
Samozadowolenie PKP
Stan i jakość taboru kolejowego, dworców, przystanków, dostępu do nich, obsługi itd. drastycznie odbiega w Polsce od standardów obowiązujących w krajach Unii Europejskiej. Od biedy za zadowalający można uznać tabor Intercity, ale nieakceptowalny jest brak klimatyzacji w wagonach drugiej klasy. W polskich pociągach brak jest wymuszonej cyrkulacji powietrza i całe wietrzenie odbywa się oknami — bez względu na prędkość pociągu czy pogodę. Przejazdy z Warszawy do i z Poznania, Katowic, Krakowa, Wrocławia, Gdyni trwają od 10 nawet do 40 minut dłużej niż kilka lat temu. Dlatego samozadowolenie kolei z zahamowania odpływu pasażerów co najmniej dziwi. Dorota