Lotnisko widmo wraca do życia. Za trzy dni wystartuje z niego samolot do Niemiec.
W poniedziałek z portu Lublinek-Łódź pasażerowie po raz pierwszy polecą do Kolonii. Równolegle trwają prace nad jego rozbudową.
— Kończy się przetarg na projekt przedłużenia płyty startowej. W kwietniu planujemy zakończenie przetargu na rozbudowę płyty postojowej. Z inwestycją ruszymy w maju i zakończymy w sierpniu. W fazie końcowej są negocjacje w sprawie stworzenia planu rozbudowy lotniska — mówi Wojciech Błasiak, wiceprezes lotniska.
Koszty planowanych projektów są niebagatelne. Zarząd zakłada, że płyta postojowa pochłonie 5,5-6 mln zł, droga startowa — 30 mln zł, a rozbudowa lotniska, która potrwa kilka lat — 130 mln zł.
Port zamierza finansować inwestycje ze środków własnych, funduszy miasta, właściciela lotniska, i kredytu. Na początek.
— Będziemy się starali uzyskać środki z UE, ale mogą one wpłynąć nawet za dwa lata — mówi Wojciech Błasiak.
Zarząd lotniska stara się również o fundusze z Urzędu Lotnictwa Cywilnego.
— Otrzymaliśmy wniosek o środki na zakup sprzętu związanego z bezpieczeństwem — potwierdza Adam Borkowski, rzecznik ULC.
Od poniedziałku łodzianie będą mogli latać do Kolonii pięć razy w tygodniu 46-miejscowym samolotem ATR42 niemieckiej linii European Air Express (EAE). Najtańszy bilet w dwie strony ma kosztować 198 USD (758 zł). EAE od jesieni lata do Poznania i Wrocławia. Samolot do Łodzi będzie obsługiwał także Wrocław.
EAE może mieć za pół roku w Łodzi konkurencję.
— Dopóki nie przedłużymy pasa startowego, nie możemy współpracować z żadną tanią linią, bo używają one dużych samolotów. Prowadzimy jednak negocjacje jeszcze z trzema przewoźnikami, którzy być może zaczną latać z Łodzi w październiku — zapowiada wiceprezes lotniska.