Łowcy polis

Magdalena Krukowska
01-12-2005, 00:00

Dla tych, którym pomagają odzyskać pieniądze, są jak anioły stróże. Ale sami też znaleźli swojego anioła.

Odzyskanie odszkodowania to nie bułka z masłem — o tym Adam Babik dobrze wie, bo branżę ubezpieczeniową zna od podszewki. Wie też, co zrobić, żeby otrzymać pieniądze za zalane mieszkanie, złamaną nogę czy zniszczony samochód. Dlatego zrezygnował z ciepłej posady rzeczoznawcy i założył własną firmę.

Droga do firmy

Adam Babik zaczął pracować w jednym z towarzystw ubezpieczeniowych w Warszawie już na pierwszym roku studiów. Przeszedł chyba wszystkie możliwe szczeble branżowej kariery.

— Zacząłem od noszenia papierów, później układałem polisy i pomagałem likwidatorowi szkód przygotowywać dokumenty. W końcu założyłem własną działalność gospodarczą i pracowałem jako agent ubezpieczeniowy, ale namawianie ludzi do kupna polis nie było moim żywiołem — opowiada Babik.

Wrócił więc do tej samej firmy, ale już jako rzeczoznawca. Jednocześnie kończył politologię na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Rano wykłady, a po południu — praca.

— Pracując jako likwidator szkód, przekonałem się, że klienci towarzystw ubezpieczeniowych często nie wiedzą, co im się należy, i jeśli ubezpieczyciel odmówi im odszkodowania, odchodzą z kwitkiem. Rzadko kiedy odwołują się od takich decyzji czy wnoszą sprawę do sądu. Tylko najzamożniejsi decydują się na pomoc adwokatów i domagają się wypłaty pieniędzy — twierdzi Adam Babik.

Dwa lata temu postanowił, że zrezygnuje z bezpiecznego etatu i znów założy własną firmę — Likwidator Pomoc Ubezpieczeniowa. Tyle że tym razem już nie chciał sprzedawać polis, ale pomagać w odzyskaniu odszkodowań.

Inwestor z nieba

W przedsięwzięcie zaangażowało się jeszcze trzech kolegów z poprzedniej pracy. W biznes włożyli własne oszczędności. Adam Babik prowadził biuro u siebie w domu. Nie stać ich było na pomoc prawników, więc wzory umów i pełnomocnictw opracowywali sami, siedząc nocą nad kodeksami. Pół roku pracowali nad kształtem firmy, ofertą i potrzebnymi dokumentami. Klientów szukali w internecie, dawali ogłoszenia w gazecie i rozrzucali ulotki w biurach firm ubezpieczeniowych.

— Po roku musieliśmy się zastanowić, skąd wziąć pieniądze na rozwój. Dla tak małej firmy uzyskanie kredytu było praktycznie nierealne, więc wysłaliśmy swój biznesplan do klubu inwestorów prywatnych Business Angels, działającego przy Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan — wspomina Adam Babik

Udało się. Jeden z „aniołów”, doświadczony menedżer, zainwestował w udziały Likwidatora 200 tys. zł.

Twórca Likwidatora zapewnia, że ponad 90 proc. prowadzonych przez firmę spraw kończy się sukcesem, czyli odzyskaniem odszkodowania. Ale też czterej współzałożyciele firmy podejmują się pomocy tylko w przypadkach rokujących szanse na wygraną. Ich prowizja to od trzech do 20 proc. kwoty odzyskanego odszkodowania. Pomagają małym firmom i osobom, którym ubezpieczyciel odmówił odszkodowania, a których nie stać na wynajęcie adwokatów.

— Musieliśmy znaleźć sposób, żeby być bardziej konkurencyjni niż kancelarie prawne, więc nie bierzemy żadnych zaliczek. Rozliczamy się tylko od wygranej. Jeżeli przegramy, nie dostajemy nic. Oczywiście jest to ryzykowne, bo może się okazać, że np. pół roku intensywnej pracy poszło na marne — przyznaje szef Likwidatora.

Największy sukces?

— Po trzech miesiącach odzyskaliśmy od ubezpieczyciela odszkodowanie dla człowieka, któremu dom spłonął w kilka dni po wybudowaniu. Nasz zleceniodawca mimo polisy, która miała mu zapewnić m.in. mieszkanie zastępcze, nie miał gdzie mieszkać i nie dostał pieniędzy. Powołaliśmy kilku rzeczoznawców i stworzyliśmy taką dokumentację techniczną, że likwidator szkód nie miał już żadnych argumentów — opowiada Adam Babik.

Na razie udało im się odzyskać pieniądze dla kilkudziesięciu osób w Warszawie. Śmieją się, że w stolicy klientów pewnie długo nie zabraknie, ale marzy im się stworzenie sieci placówek w kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Krukowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Łowcy polis