Mało ambitne Kęty

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2008-02-08 00:00

Kęty precyzyjnie wywiązały się z prognoz finansowych. Ale zapowiedzi na ten rok analitycy określają jednym słowem: rozczarowanie.

Kęty precyzyjnie wywiązały się z prognoz finansowych. Ale zapowiedzi na ten rok analitycy określają jednym słowem: rozczarowanie.

Grupa Kęty, producent wyrobów z aluminium, zarobiła w czwartym kwartale na czysto 27,31 mln zł, o 43 proc. więcej niż przed rokiem. Tym samym niemal dokładnie zmieściła się w środku wcześniejszych prognoz zarządu (26-28 mln zł). W tym okresie sprzedaż grupy wzrosła o 6,5 proc., do 313,9 mln zł. Ale mimo znacznej poprawy zysku notowania Kęt wczoraj spadały. Powód? Zapowiedzi firmy na kolejne miesiące.

— Historycznych wyników nie ma co komentować, bo są zgodne z zapowiedziami. Ale to, co spółka zaplanowała na ten rok, jest po prostu mało ambitne. Prognozy są rozczarowujące — mówi Tomasz Krukowski, analityk CAIB.

Nie uwzględniając ewentualnych akwizycji, Kęty szacują, że ich sprzedaż w 2008 r. wzrośnie o 21 proc., przekraczając poziom 1,5 mld zł, ale zysk zwiększy się tylko o symboliczne 3 proc., do 100,7 mln zł. Skąd taka ostrożność zarządu?

— Ten rok może być trudny dla sektora przemysłowego z uwagi na wyższe koszty energii czy rosnące płace. Kęty są też dość mocno zależne od kursów walutowych — ocenia analityk.

Czy w tej sytuacji akcje Kęt, które są obecnie wyceniane nieco powyżej 120 zł, choć roczne maksimum ustanowiono na 242 zł, są atrakcyjną inwestycją?

— Trudno się spodziewać, żeby papiery spółki, która prezentuje tak stagnacyjne prognozy, mogły szybko rosnąć — komentuje Tomasz Krukowski.

Tegoroczne inwestycje Kęt wyniosą ponad 183 mln zł.

3

proc. Takie tempo wzrostu zysku zapowiada na ten rok zarząd Kęt, choć przy tych wyliczeniach przyjął, że PKB wzrośnie o 5 proc., czyli znacznie szybciej.