Polski ambasador chińskiego cesarza

opublikowano: 21-06-2018, 12:47

Intensywne kontakty między Polską a Chinami zaczęły się po II wojnie światowej, kiedy to ludowa Polska jako pierwsza uznała ChRL. Ale ojcem naszych dwustronnych relacji może być zapomniany nad Wisłą Michał Boym - polski jezuita w dyplomatycznej misji chińskiego cesarza.

Michał Boym urodził się we Lwowie w 1612 lub 1614 r. jako syn wieloletniego burmistrza tego miasta. Rodzina Boymów przybyła do Rzeczypospolitej dwa pokolenia wcześniej, z Transylwanii, razem z wybranym królem Stefanem Batorym. Była to familia bardzo bogata i ustosunkowana - ojciec Michała Paweł oprócz pełnienia funkcji samorządowych był również osobistym lekarzem Zygmunta III Wazy. Świadectwem zgromadzonego majątku może być wybudowana w l. 1609-11 bogato zdobiona Kaplica Boimów we Lwowie, wzorowana na Kaplicy Zygmuntowskiej, która stała się mauzoleum rodziny.

Wyświetl galerię [1/3]

Rysunek autorstwa Michała Boyma w jego dziele "Flora Sinensis

Według legendy, w wieku 14 lat miała się Michałowi Boymowi przydarzyć niebezpieczna przygoda po której za uratowanie życia zobowiązał się poświęcić swe dorosłe życie służbie Kościołowi. Dlatego też w 1631 r. wstąpił do zakonu jezuitów, gdzie przez 10 lat w różnych placówkach na terenie Korony przygotowywał się do pracy misyjnej. Następnie przełożeni skierowali go do Lizbony przez Rzym, gdzie papież Urban VIII udzielił mu błogosławieństwa. Pod koniec 1643 r. wraz z grupą kapłanów i kleryków wypłynęli w misję na Daleki Wschód. Szlak ich podróży wiódł naokoło Afryki, przez Goa aż do Makau.

Makau było pierwszą europejską kolonią na terenie Chin. W połowie XVII wieku miało ono za sobą sto lat dynamicznego rozwoju, stanowiło również punkt bazowy dla chrześcijańskiej kultury promieniującej na kontynent. Michał Boym początkowo wykładał na tutejszej uczelni jezuickiej, zgłębiając tajniki obcego mu języka. Po opanowaniu w nim biegłości przeniósł się na wyspę Hajnan, a w 1647 r. skierowany został do pracy w Tonkinie. Dwa lata później zaczęła się jego najważniejsza misja. 

W tamtym czasie Chiny podzielone były między dwa Państwa. Dynastia Ming, panująca od 1368 r. kontrolowała już tylko południowe prowincje kraju. Na północy rządziła, zajmując kolejne terytoria, dynastia Qing o mandżurskim rodowodzie. Kiedy w 1649 r. Boym przybył na dwór cesarza Yongli, ten przyjął już chrześcijaństwo z całą rodziną, łącznie z synem, któremu nadał imię Konstantyn. Był to wielki sukces jezuickich misji a zakonnicy wierzyli (i w tej wierze utrzymywali cesarza), że chrześcijańscy władcy pomogą militarnie bratu w wierze w walce z zagrożeniem z północy. W misję tę postanowiono posłać lwowskiego jezuitę. 

Zaopatrzony w listy do papieża, doży Wenecji, generała jezuitów, króla Portugalii, wyruszył w podróż do Europy. Początkowo towarzyszyli mu dwaj posłowie cesarscy, jednak jeden z nich już w Makau zrezygnował z wyprawy, co świadczyć może o niskim morale dworzan południowego władcy. Po dotarciu na Goa (w 1651 r.) okazało się, że również Portugalczycy spisali na straty starą chińską dynastię i nie zamierzali udzielać pomocy chrześcijańskiemu władcy, ponieważ pogorszyłoby to ich stosunki z konfucjańską pomocą. Uwięzili więc Boyma i nakazali odesłanie go do Lizbony, przesyłając jednocześnie oskarżenie zawarte w liście do portugalskiego władcy.

Dzielnemu zakonnikowi udało się jednak wydostać z aresztu i wraz ze swym towarzyszem zdecydowali się kontynuować misję drogą lądową. I tak przez tereny obecnych Indii, południowego Pakistanu i Iranu dotarli do stolicy Persji, Isfahanu, skąd wyruszyli przez tereny dzisiejszego Azerbejdżanu do Izmiru, gdzie dotarli w sierpniu 1652 r. Należy podkreślić, że większość tej długiej trasy przebyli pieszo. Dopiero na wybrzeżu Morza Czarnego dwaj podróżnicy w strojach chińskich przyznali, że są posłami cesarskimi i na pokładzie weneckiego statku, w grudniu 1652 r. dotarli do miasta dożów. 

W tym potężnym handlowym mieście Boym trafił w wir skomplikowanej europejskiej polityki. Początkowo orientował się w niej nieco nieporadnie, ale z czasem okrzepł w rozgrywkach między stronnictwami. I tak, choć doża Wenecji nie chciał go przyjąć, to audiencja udała się dzięki wsparciu poselstwa francuskiego. To niestety nie spodobało się papieżowi, który sprzyjał przeciwnikom Burbonów. Generał jezuitów z kolei irytował się zaangażowaniem zakonnika w wielką politykę uważając to za zagrożenie dla istniejących w Chinach misji. Boym był zdeterminowany i cierpliwy, po trze latach starań udało mu się pod koniec 1655 r. uzyskać audiencję na dworze kolejnego papieża, Aleksandra VI. Biskup Rzymu nie mógł, rzecz jasna, wysłać dywizji na Daleki Wschód, ale napisał słowa otuchy chrześcijańskiemu cesarzowi i poprosił o wsparcie króla Portugalii, Jana IV, do którego następnie udał się nasz jezuita. 

W marcu 1654 r., po uzyskaniu mglistych obietnic wsparcia portugalskiego, Boym razem z ośmioma nowymi jezuickimi misjonarzami, wyruszył w morską drogę powrotną do Chin. O trudach tej wyprawy świadczyć może fakt śmierci czterech towarzyszy. Gdy dotarli na Goa okazało się, że listy i poparcie papieża oraz króla nie na wiele się zdają w pragmatyce oddalonych kolonii. Sytuacja południowego cesarstwa stała się bowiem tragiczna, więc miejscowi Portugalczycy nie chcieli go otwarcie wspierać bojąc się zemsty zwycięskich Mandżurów. Boym znowu więc zszedł na ląd i pieszo udał się do ówczesnej stolicy Syjamu (Tajlandia), gdzie dotarł na początku 1658 r. Tam wsiadł na piracki statek, którym popłynął do północnego Wietnamu. Tam starał się znaleźć przewodników mogących doprowadzić go do prowincji Junnan będącej ostatnim bastionem dynastii Ming. Wysiłki te zakończyły się niepowodzeniem, a pozbawiony wsparcia współbraci (a wręcz przez nich powstrzymywany), zrezygnowany Boym postanowił udać się wgłąb kontynentu, co zresztą uczynił. W ostatniej podróży towarzyszył mu Zheng, z którym wyruszył 9 lat wcześniej z dworu cesarza południowych Chin. 

Michał Boym zmarł 22 sierpnia 1659 roku w Kuangsi, gdzie został pochowany przez swego towarzysza. Miejsce spoczynku pozostaje nieznane, bowiem krzyż na jego grobie, znajdującym się w pobliżu uczęszczanej drogi, został zniszczony przez zwycięskich Mandżurów. 

Mimo niepowodzenia dyplomatycznej misji Michała Boyma, wniósł on wielkie zasługi dla nauki w wielu dziedzinach. Już podczas pierwszej wyprawy do Chin, podczas postoju w Mozambiku, opisał miejscową florę z dokładnymi szkicami roślin. W swą misję dyplomatyczną zabrał zbiór przygotowanych map, które były krokiem milowym w europejskiej kartografii Państwa Środka. Dotychczas brak było dokładnych jego planów, a wyobrażenia Europejczyków oparte były na częściowo zmyślonych opowieściach Marco Polo. Portugalczycy zaś znali wybrzeże, lecz nie interior kontynentu. Mapy Boyma po raz pierwszy połączyły strzępy dostępnej wiedzy, określiły położenie miast, portów i Wielkiego Muru. Michał Boym był również pierwszym autorem dzieła o florze Chin oraz o miejscowej medycynie, w którym zapoznawał Europejczyków z akupunkturą. 

Zapomniany na zachodzie Europy, jak i w swojej ojczyźnie, Boym jest wciąż obecny w kulturze Chin, gdzie słusznie zaliczany jest do grona pierwszych sinologów. Docenia się tam jego poświęcenie dla beznadziejnej sprawy miejscowej dynastii oraz zasługi w przybliżaniu Europejczykom dalekiego kraju. W 2012 r. wydano w Chinach dzieła zebrane Michała Boyma. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Historii / Ludzie / Polski ambasador chińskiego cesarza